ŁADOWANIE...
 
 
 
Aktualności
  • Złoty Goetze. Niemcy czwarty raz mistrzami świata!
    24 lata czekali Niemcy na zdobycie czwartego w historii Pucharu
    Świata. Podopieczni Joachima Loewa w wielkim finale mundialu w
    Brazylii pokonali po dogrywce Argentynę 1:0. Gola na wagę
    mistrzostwa w 113. minucie strzelił Mario Goetze.

    Cały piłkarski świat od środowego wieczoru, gdy okazało się, że
    Niemcy zagrają o złoto z Argentyną, wyczekiwał meczu na słynnej
    Maracanie. Przez te kilka dni przedstawiono setki statystyk,
    porównywano oba zespoły i przypominano finałowe spotkania z
    1986 i 1990 roku. To wszystko poszło jednak w niepamięć, gdy włoski
    sędzia Nicola Rizzoli gwizdnął po raz pierwszy.

    Pierwsze minuty mogły rozczarować. Jak mawiał klasyk, oglądaliśmy
    piłkarskie szachy. Na szczęście obraz gry uległ zmianie w 20. minucie.
    Właśnie wtedy Gonzalo Higuain otrzymał wspaniały prezent od
    Toniego Kroosa, który głową próbował odgrywać piłkę do Manuela
    Neuera. Podanie okazało się za krótkie, do piłki dopadł napastnik
    Napoli, ale krzywdy rywalom nie zrobił.

    Dziesięć minut później Higuain już się nie pomylił i po dośrodkowaniu
    Ezequiela Lavezziego skierował piłkę do siatki. Kibice ubrani na biało-
    niebiesko oszaleli ze szczęścia, strzelec gola cieszył się jak dziecko,
    ale po chwili posmutniał, bo sędzia w całej akcji dopatrzył się
    spalonego. Jak pokazały telewizyjne powtórki była to prawidłowa
    decyzja.

    Te dwie okazje otrzeźwiły naszych zachodnich sąsiadów, a znak do
    ataku dał Andre Schuerrle, który w 31. minucie zmienił Christopha
    Kramera. Zawodnik Borussii Moenchengladbach, który w seniorskiej
    kadrze debiutował w majowym meczu z Polską, do podstawowej \"11\"
    wskoczył tuż przed meczem zastępując kontuzjowanego Samiego
    Khedirę. Po pół godzinie gry sam zszedł z murawy oszołomiony po
    zderzeniu z Ezequielem Garayem.

    Wspomniany wcześniej Schuerrle miał dwie okazje na zdobycie
    bramki, ale każdy jego strzał pewnie bronił Sergio Romero. Bramkarz
    Argentyny nie miał nic do powiedzenia tuż przed przerwą, ale skórę
    uratował mu słupek, w który trafiła piłka po strzale głową Benedikta
    Hoewedesa.

    Po zmianie stron w końcu w głównej roli zobaczyliśmy tego, który od
    kilku lat jest namaszczany na następcę Diego Maradony. Leo Messi
    po prostopadłym podaniu wbiegł w pole karne i miał idealną okazję
    na otwarcie wyniku. W normalnym okolicznościach piłkarz Barcelony
    nie zwykł marnować takich okazji, ale w finale MŚ górę wzięły nerwy
    i piłka minęła słupek niemieckiej bramki o centymetry.

    Na podopiecznych Joachima Loewa ta sytuacja podziała jak zimny
    prysznic. Niemcy błyskawicznie odzyskali rezon i rozpoczęli grać swój
    futbol. Długo utrzymywali się przy piłce, mozolnie budowali swoje
    akcje, ale nie potrafili znaleźć drogi do argentyńskiej bramki.
    Albicelestes mocno się cofnęli i swoich szans szukali w kontratakach.
    Jednak tych było niewiele, a Neuer był praktycznie bezrobotny.

    Wobec braku goli w regulaminowym czasie gry, sędzia zarządził
    dogrywkę. Ta mogła rozpocząć się od mocnego uderzenia Niemców,
    ale Schuerrle po raz trzeci tego wieczoru nie zdołał pokonać
    Romero. Argentyńczycy próbowali odpowiedzieć, ale Sergio Aguero
    posłał piłkę obok bramki.

    Wydawało się, że taki początek może zwiastować wielkie emocje...
    ale nic bardziej mylnego! W kolejnych minutach nasi zachodni
    sąsiedzi opanowali sytuację i byli pierwszoplanowymi aktorami tego
    widowiska. Albicelestes znów zostali zepchnięci do głębokiej
    defensywy i swojej szansy upatrywali w kontrach. Po jednej z nich,
    bliski strzelenia gola był Rodrigo Palacio, ale piłka posłana lobem nad
    Neuerem minęła bramkę.

    W drugiej części dogrywki obraz gry nie uległ zmianie. Jednak w 113.
    minucie Niemcy przeprowadzili akcję, po której zdobyli upragnioną
    bramkę. Schuerrle kapitalnie obsłużył Mario Goetze, a zawodnik
    Bayernu Monachium z zimną krwią umieścił piłkę w bramce
    Argentyny. Piłkarze z Ameryki Południowej w siedem minut nie
    zdołali odwrócić losów spotkania i z czwartego w historii
    mistrzostwa mogli cieszyć się nasi zachodni sąsiedzi.
    Zdjęcie: Złoty Goetze. Niemcy czwarty raz mistrzami świata!
    14 lipiec 2014
  • Mundial 2014. Brazylia - Holandia 0:3. Kanarkowy koszmar nadal trwa.
    Druga część dramatu brazylijskiej piłki dokonała się w stolicy, gdzie
    drużyna Luiza Felipe Scolariego w pełnym składzie, poza
    kontuzjowanym Neymarem, przegrała z Holandią mecz o brązowy
    medal 0:3.
    Wyglądało tak, jakby traumatyczny pojedynek z Niemcami trwał.
    Przynajmniej w głowach piłkarzy Scolariego, którzy wyszli na boisko
    przeciw Holandii jak śnięte ryby. Belo Horizonte od Brasilii dzieli 800
    km, ale inne miejsce nie mogło nic zmienić. Drużyna jest rozbita, a
    zapewne także za słaba na ten poziom rywalizacji.

    Po 17 minutach meczu o brąz było 2:0 dla Holandii. Najpierw Arjen
    Robben jak odrzutowiec wystartował do piłki podanej przez Robina
    van Persiego, a bezradny Thiago Silva musiał chwycić go za ramię.
    Faul nastąpił przed polem karnym: powinien być rzut wolny i
    czerwona kartka dla Brazylijczyka. Sędzia zdecydował inaczej: karny
    i żółta. Uderzeniem z jedenastu metrów van Persie nie dał szans
    Julio Cesarowi.

    Miał bramkarz brazylijski słodki okres w tych mistrzostwach. Po
    wybronieniu dwóch karnych z Chile w 1/8 finału naród nosił go na
    rękach. Niezbyt długo jednak. Oczywiście Julio Cesar nic nie zawalił w
    półfinale z Niemcami, ale w 90 minut puścić siedem goli to koszmar. Z
    Holandią w 17 minut puścił kolejne dwa. Drugiego po kuriozalnym
    błędzie Davida Luiza.

    Brazylijczyk miał na głowie piłkę dośrodkowaną w pole karne, mógł z
    nią zrobić, co chciał. Powinien wybić nad poprzeczką, ale odbił pod
    nogi Daleya Blinda stojącego na wprost bramki. Ten przyjął piłkę i
    kopnął do siatki.

    Na ławce rezerwowych w Brasilii pojawił się kontuzjowany Neymar.
    Miał zmobilizować kolegów, by pałali żądzą rewanżu za półfinał.
    Najwyraźniej motywacja ekstra graczom Scolariego szkodzi, bo
    totalnie nie potrafią zapanować nad sobą. Próbowali potem
    atakować, zagrozili bramce Holandii po główce Paulinho, ale ładu i
    składu w ich grze było tyle, co kot napłakał. W podobnych
    przypadkach trener ma ochotę rozważyć opcję poddania drużyny.

    Scolari wystawił na Holendrów najsilniejszy skład. Freda, który
    zebrał tyle krytyk, że mógł się kompletnie załamać, zastąpił Jo. Ale
    grał jeszcze bardziej statycznie. Dryblas nie nadążał nawet do
    wrzutek w pole karne. Hulka zastąpił Ramires, który nie ma w sobie
    absolutnie nic ze skrzydłowego, bo drybler z niego żaden.

    W drugiej połowie Holandia wbiła jeszcze trzecią bramkę, co
    dopełniło frustracji gospodarzy. Wijnaldum pokonał Julio Cesara, a w
    doliczonym czasie Louis van Gaal dał zagrać trzeciemu bramkarzowi.

    Obaj trenerzy potraktowali mecz o III miejsce poważnie. Van Gaal
    wystawił wszystkich poza kontuzjowanym Wesleyem Sneijderem.
    Scolari mógł zaimponować \"odwagą\", gdy w przerwie przy 0:2
    zmienił Luiza Gustavo na Fernandinho. Obaj to defensywni
    pomocnicy, choć ten drugi jednak bardziej kreatywny. Selekcjoner
    Brazylijczyków jeszcze raz potwierdził, że jest konserwatystą
    nieskłonnym do futbolowej brawury. I tak grała w tych
    mistrzostwach jego drużyna. Poza Neymarem.

    Zdobyty przed rokiem Puchar Konfederacji wywołał złudzenie, że
    drużyna Scolariego należy do światowej czołówki i że powalczy na
    mundialu u siebie nawet o złoto. Ale te mistrzostwa skończyły się dla
    niej ponuro. Maracanaco sprzed 64 lat nabiera innego wymiaru. W
    1950 roku \"Canarinhos\" przegrali mecz o złoto z Urugwajem 1:2.
    Teraz bilans ich dwóch ostatnich meczów to 1:10!

    Holendrzy zdobyli czwarty medal w historii startów na
    mistrzostwach świata. Mecz o III miejsce grali drugi raz, ale w 1998
    roku przegrali z Chorwatami. Gry o złoto pozbawiła ich wtedy
    Brazylia, lepiej strzelając karne po meczu zremisowanym 1:1. Dziś
    pomarańczowi wzięli więc rewanż. Mają trzy srebra i brąz mundialu,
    trudno wyrokować, jak długo poczekają na ostatni brakujący krążek,
    bo genialni 30-latkowie z tego zespołu: van Persie, Robben i Sneijder
    mogą nie dotrwać do mistrzostw w Rosji. Ich młodsi koledzy wydają
    się znacznie mniej uzdolnieni. Tamtych trzech i Kuyta można nazwać
    jednak złotym pokoleniem holenderskiej piłki, dwa medale na
    mundialu zdobyła tylko słynna drużyna z lat 70. grająca futbol
    totalny.

    Bez Robbena drużyna van Gaala nie osiągnęłaby aż tyle. Przecież
    Holendrzy nie przegrali meczu na turnieju w Brazylii. Nie zagrają w
    jutrzejszym finale na Maracanie, bo Argentyna lepiej strzelała karne
    w półfinale.

    W Brasilii spotkali się więc tak naprawdę wielcy przegrani i wielcy
    wygrani tego mundialu. I ich stan tylko się pogłębił. Drużyna van
    Gaala pokazała świetny futbol w Brazylii: dojrzały, zdyscyplinowany,
    skuteczny. A przede wszystkim selekcjoner bezbłędnie dobrał
    taktykę do możliwości graczy. Van Gaal błysnął klasą przed objęciem
    Manchesteru United. Jego prestiż trenerski w Brazylii wzrósł. Tak jak
    wzrósł prestiż zawodowy każdego z jego graczy.
    Zdjęcie: Mundial 2014. Brazylia - Holandia 0:3. Kanarkowy koszmar nadal trwa.
    13 lipiec 2014
  • Argentyna w wielkim finale! Holandia gorsza w rzutach karnych [RELACJA]
    W meczu Argentyny z Holandią kibice nie doczekali się bramek w
    regulaminowym czasie gry. \"Albicelestes\" okazali się lepsi w rzutach
    karnych i zagrają z Niemcami w finale mistrzostw świata.

    Argentyna - Holandia 0:0 [RZUTY KARNE - 4:2]

    Składy:

    Holandia: 1-Jasper Cillessen - 3-Stefan de Vrij, 2-Ron Vlaar, 4-Bruno
    Martins Indi - 15-Dirk Kuyt, 5-Daley Blind, 6-Nigel de Jong, 20-
    Georginio Wijnaldum, 10-Wesley Sneijder, 11-Arjen Robben - 9-Robin
    van Persie

    Argentyna: 1-Sergio Romero - 4-Pablo Zabaleta, 15-Martin
    Demichelis, 2-Ezequiel Garay, 16-Marcos Rojo - 14-Javier
    Mascherano, 6-Lucas Biglia, 8-Enzo Perez - 22-Ezequiel Lavezzi, 10-
    Lionel Messi, 9-Gonzalo Higuain

    Sędzia: Cuneyt Cakir (Turcja)
    Zdjęcie: Argentyna w wielkim finale! Holandia gorsza w rzutach karnych [RELACJA]
    10 lipiec 2014
  • Niemcy w finale Mistrzostw Świata. Brazylia rozniesiona w pył.
    Najpierw jęk rozpaczy po kolejnych golach Niemców, a później
    niedowierzanie i wymowna cisza - taka atmosfera panowała wśród
    brazylijskich kibiców, którzy przebieg półfinału MŚ śledzili na słynnej
    Copacabanie. Niemcy-Brazylia 7:1.

    Plaża w Rio de Janeiro mieniła się tym razem żółtym kolorem nie
    piasku, a koszulek, które założyli fani \\"Canarinhos\\". Pierwsze
    rozczarowanie przeżyli oni jeszcze przed początkowym gwizdkiem
    sędziego w Belo Horizonte, gdyż spadł rzęsisty tropikalny deszcz.

    Pięć goli zdobytych przez Niemców w pierwszej połowie zostało
    przyjętych przeraźliwymi jękami rozpaczy. Później w okolicy
    zapanowała cisza, a radości nie kryła tylko niezbyt liczna grupa
    sympatyków Thomasa Muellera, Manuela Neuera i ich kolegów.

    - Znowu będziemy najbardziej przygnębionym krajem i narodem w
    świecie - przewidywał skutki porażki jeden z kibiców Pablo Ramoz.

    Światowe media zapowiadały spotkanie jako \\"starcie gigantów\\" -
    dwóch najbardziej utytułowanych drużyn: gospodarzy,
    pięciokrotnych mistrzów świata, oraz Niemców, którzy po tytuł
    sięgali trzykrotnie.

    W składzie \\"Canarinhos\\" brakowało dwóch kluczowych
    zawodników.
    Gwiazdę reprezentacji Neymara, który w ćwierćfinale z Kolumbią
    doznał pęknięcia kręgu lędźwiowego, zastąpił na pozycji
    wysuniętego pomocnika Bernard. Z kolei w miejsce zawieszonego za
    kartki środkowego obrońcy Thiago Silvy wybiegł na boisko - po raz
    pierwszy w tym turnieju - Dante. To, że jest piłkarzem Bayernu
    Monachium i że zna doskonale rywali, miało być atutem. Mecz
    pokazał jednak, że linia obronna zespołu gospodarzy funkcjonowała
    fatalnie.

    Po półgodzinie wszystko było już rozstrzygnięte. Wynik otworzył w
    11. minucie Thomas Mueller. W 22. minucie na 2:0 podwyższył
    Miroslav Klose, chwilę później Toni Kross strzelił w krótkim odstępie
    czasu dwa gole, a piątą bramkę w 29. minucie zdobył Sami Khedira.

    Niemcy momentami grali jak na treningu. Bramki padały w podobny
    sposób: po serii podań między obrońcami zespołu gospodarzy
    podopieczni Joachima Loewa z dziecinną łatwością dochodzili do
    sytuacji strzeleckich, a Mueller, Klose, Kross i Khedira dopełniali
    formalności. Na takim etapie mistrzostw świata jeszcze nigdy nie
    doszło do podobnej katastrofy jednej z drużyn. A w drugiej połowie
    trwał dalej festiwal strzelecki Niemców.

    Przy okazji urodzony w Opolu Klose został rekordzistą pod względem
    liczby bramek w historii mistrzostw świata. Z dorobkiem 16 goli
    wyprzedził o jeden Brazylijczyka Ronaldo, który trzy lata temu
    zakończył karierę. W 58. minucie 36-letni napastnik opuścił boisko,
    zastąpiony przez Andre Schuerrlego.

    Z kolei Mueller trafił na tym mundialu już pięciokrotnie do siatki i ma
    szansę na koronę króla strzelców. Brakuje mu jeszcze jednego gola,
    aby doścignąć Kolumbijczyka Jamesa Rodrigueza.

    W pierwszej połowie Brazylijczycy praktycznie w ogóle nie zagrozili
    bramce Manuela Neuera. Na trybunach stadionu zrobiło się cicho, z
    wyjątkiem świętujących sektorów zajmowanych przez kibiców
    niemieckich. Niektórzy fani brazylijscy płakali. Gdy piłkarze schodzili
    do szatni na przerwę, rozległy się gwizdy.

    Po zmianie stron gospodarze ruszyli do ataku, ale długo nie byli w
    stanie pokonać bramkarza Bayernu. Świetnej okazji nie wykorzystał
    m.in. Paulinho. Strzelali za to Niemcy. Dwie bramki dołożył zmiennik
    Klosego - Schuerrle, a najpiękniejszą zdobył w 79. minucie, strzałem
    z ostrego kąta pod poprzeczkę. Honorową bramkę dla Brazylii zdobył
    tuż przed końcem meczu Oscar.

    To, co wydarzyło się we wtorek w Belo Horizonte, przyćmiło
    \\"koszmar Maracany\\". 16 lipca 1950 roku na słynnym stadionie w
    Rio
    de Janeiro, w obecności 200 tys. kibiców, Brazylijczycy przegrali z
    Urugwajem 1:2 w pojedynku decydującym o mistrzostwie świata. Jak
    wspominał Pele, który był wówczas dzieckiem i słuchał radiowej
    relacji z meczu, po końcowym gwizdku cała Brazylia płakała...

    Odnotujmy jeszcze, że tylko raz Brazylijczycy przegrali mecz
    piłkarski różnicą sześciu bramek. W 1920 roku podczas
    rozgrywanego w Chile turnieju Copa America ulegli Urugwajowi 0:6.

    Brazylia wydała miliardy dolarów na przygotowanie turnieju.
    Wynagrodzić tak wysokie wydatki miał szósty tytuł mistrzów świata.
    Już po pierwszej połowie wiadomo było, że tego celu nie uda się
    zrealizować.

    1/2 finału: Brazylia - Niemcy 1:7 (0:5).

    Bramki:
    - 0:1 Thomas Mueller (11), 0:2 Miroslav Klose (23), 0:3 Toni Kroos
    (24), 0:4 Toni Kroos (26), 0:5 Sami Khedira (29), 0:6 Andre Schuerrle
    (69), 0:7 Andre Schuerrle (79);
    - 1:7 Oscar (90).

    Żółta kartka - Brazylia: Dante.

    Sędzia: Marco Rodriguez (Meksyk). Widzów 58 141.

    Brazylia: Julio Cesar - Maicon, David Luiz, Dante, Marcelo - Oscar,
    Fernandinho (46. Paulinho), Luiz Gustavo, Bernard, Hulk (46.
    Ramires) - Fred (69. Willian).

    Niemcy: Manuel Neuer - Philipp Lahm, Jerome Boateng, Mats
    Hummels (46. Per Mertesacker), Benedikt Hoewedes - Bastian
    Schweinsteiger, Sami Khedira (76. Julian Draxler), Toni Kroos, Mesut
    Oezil - Thomas Mueller, Miroslav Klose (58. Andre Schuerrle).
    Zdjęcie: Niemcy w finale Mistrzostw Świata. Brazylia rozniesiona w pył.
    9 lipiec 2014
  • Holandia - Kostaryka. Chłodzące kamizelki tajną bronią Holendrów.
    Po 90 minutach ćwierćfinału Holandia - Kostaryka utrzymywał się
    remis 0:0. Przed dogrywką gospodarze założyli specjalne kamizelki.
    Ten produkt to efekt wyścigu na rzecz wprowadzania nowych
    technologii w sporcie.

    Podczas mistrzostw w Brazylii poza Holendrami z kamizelek
    korzystały także inne zespoły, ale dopiero gdy zawodnicy założyli
    kamizelki w trakcie meczu, zwróciły się na nie oczy kibiców z całego
    świata.

    Kamizelki powstały, by pomóc piłkarzom schłodzić organizm w
    ekstremalnie gorących warunkach, choć mają zastosowanie już w
    miejscach, gdzie temperatura przekracza 24 stopnie Celsjusza.
    Obecnie dostarczają je dwie firmy - Adidas (AdiPower) i TechNiche.

    Nie wiadomo z usług której firmy korzysta Holandia. Adidas oficjalnie
    dostarcza swój produkt między innymi Niemcom, Hiszpanom,
    Argentyńczykom i Kolumbijczykom.

    Z użyciem kamizelek jest związane ryzyko. Nagłe schłodzenie
    rozgrzanego ciała może spowodować zwężenie naczyń
    krwionośnych, co zwiększa ciśnienie krwi i może doprowadzić do
    bolesnego skurczu naczyń.

    Według TechNiche ryzyko to zostało wyeliminowane w ich produkcie,
    który nie schładza bardziej niż do 14 stopni, podczas gdy w
    produkcie Adidasa temperatura graniczna to zero stopni.
    Zdjęcie: Holandia - Kostaryka. Chłodzące kamizelki tajną bronią Holendrów.
    7 lipiec 2014
  • Argentyna - Belgia. Mecz Higuaina
    W doliczonym czasie gry Leo Messi przegrał pojedynek sam na sam z
    Courtoisem, co okazało się gigantycznym impulsem dla apatycznej
    Belgii, bo chwilę po tym Romero przeżył największe zagrożenie w
    ciągu 90 minut. Ale przetrwał bez straty gola.

    Drużynę Marca Wilmotsa można porównać do boksera, których na
    początku walki chce zrobić użytek ze swojej przewagi fizycznej.
    Wyskakuje z narożnika pewny, że wymiana ciosów zbliży go do
    zwycięstwa, po czym ten mniejszy, ale lepszy, choć lepszy
    technicznie rywal kontruje go tak skutecznie, że do końca walki nie
    może pozbierać myśli, znaleźć innego sposobu na rozstrzygnięcie.
    Zaczyna czekać, czaić się, choć przegrywa i upływ czasu pracuje na
    jego niekorzyść.

    Gracze Marca Wilmotsa wyszli do gry w wielką chęcią i wiarą w
    siebie, ale nie tylko gol Gonzalo Higuaina uświadomił im, że będzie
    trudniej, niż się spodziewali. Leo Messi grał świetnie, rozgrywał,
    podawał, strzelał. Pierwszy raz w tych mistrzostwach, i to w
    najbardziej odpowiednim momencie dla drużyny był tym piłkarzem co
    kiedyś, który cały czas uczestniczy w grze. Jego podanie przez pół
    boiska otwierające drogę do bramki Angelowi Di Marii było genialne.
    \"El Fideo\" tego nie wykorzystał, a w 32. min zszedł z kontuzją. To
    byłby dla Argentyny cios w każdych warunkach, ale dzisiaj nawet
    tego nie odczuli. Belgowie atakowali schematycznie, Argentyna grała
    tak, jak jej było wygodnie, pokazując, że mieli rację ci, którzy widzieli
    ją w roli drugiego faworyta mistrzostw zaraz za Brazylią.

    Gol Higuaina był w jakimś stopniu przypadkowy, Di Maria podawał w
    inną stronę i piłka trafiła do napastnika Napoli po rykoszecie, ale
    strzał okazał się najwyższej klasy, oddany z trudnej pozycji trochę
    instynktownie. Instynkt Higuaina zadziałał pierwszy raz w
    mistrzostwach. Daniel van Buyten nie docenił Argentyńczyka, nie
    zablokował piłki, sądząc, że poszybuje wysoko, i nieszczęście Belgów
    się zaczęło. Miał van Buyten okazję do rehabilitacji w 89. min, gdy
    Fellaini przedłużył piłkę głową, ale wbiegający sam przed Romero
    stoper Bayernu nie potrafił jej przyjąć, na dodatek odbił ręką.

    W 54. min Higuain zdobyłby gola mistrzostw. Poszedł na czterech
    obrońców, założył siatkę Kompanemu i trafił piłką w poprzeczkę
    bramki Courtoisa.

    Przed meczem Wilmots powiedział, że choć Argentyńczycy mają
    Messiego, to Belgowie Edena Hazarda. Dla gwiazdy Belgów był to
    słaby mecz, taki jak dla całej drużyny bezradnej w tym pojedynku.
    Oceny gry Hazarda dokonał sam trener, zdejmując go w 75. min, gdy
    drużyna próbowała odwrócić to, co nieuniknione. A nieunikniona była
    porażka słabszych technicznie Belgów. Okazało się po prawie
    ćwierćwieczu, że Argentyna może grać w półfinale mundialu bez
    Maradony. To jest awans firmowany przez Messiego, jej najlepszego
    gracza w czterech poprzednich meczach, który z Belgami zagrał
    świetnie tylko 45 minut. Po raz pierwszy w półfinale mistrzostw
    świata są i Brazylia, i Argentyna. Mogą się spotkać tylko 13 lipca na
    Maracanie.
    Zdjęcie: Argentyna - Belgia. Mecz Higuaina
    7 lipiec 2014
  • Brazylia - Kolumbia. Szokujące wyznanie Scolariego. Co powiedział Neymar w rozmowie z Marcelo?
    Kontuzja Neymara wstrząsnęła całą Brazylią. W rozmowie z
    hiszpańskimi mediami Luis Felipe Scolari przyznał, że na początki
    istniało ryzyko, że gwiazdorowi FC Barcelony grozi paraliż. Po upadku
    22-latek na chwilę stracił czucie w nogach.
    Gdy w 88. minucie spotkania z Kolumbią Neymar po kopnięciu kolanem
    w plecy przez interweniującego Camilo Zunigę padł na boisko jak
    rażony piorunem, trybuny zamarły. Piłkarz długo się nie podnosił z
    murawy, interweniować musiał sztab medyczny. 22-latek z
    grymasem bólu został zniesiony z boiska na noszach. Od razu
    pojechał do szpitala na badania. Szybko okazało się, że kontuzja jest
    poważna. Lekarz kadry Rodrigo Lasmar powiedział, że piłkarz ma
    pęknięty trzeci kręg lędźwiowy (więcej TUTAJ).

    Szczęście w nieszczęściu, uraz nie okazał się aż tak bardzo groźny,
    jak początkowo sądzono. Istniało bowiem ryzyko, że Neymar długo
    nie otrząśnie się po tej kontuzji. W dodatku po dokładnym
    prześwietleniu pleców wyszło na jaw, że kilka centymetrów dzieliło
    Brazylijczyka od paraliżu. Chwilę grozy przeżył też trener Scolari,
    który zdradził \"Marce\", co 22-letni zawodnik mówił w rozmowie z
    Marcelo, który przez długi czas stał nad swoim reprezentacyjnym
    kolegą, wyglądając na przerażonego.

    - Powiedział mu: \"Nie czuję nóg\". Marcelo był przestraszony, wezwał
    pomoc medyczną, ale w zamieszaniu na boisku lekarz długo nie mógł
    przedostać się do leżącego Neymara - przyznał szkoleniowiec
    \"Canarinhos\".

    - Widok Neymara znoszonego na noszach i transportowanego
    helikopterem był wielkim szokiem dla nas - dodał Scolari, któremu
    wypadł ze składu kluczowy piłkarz. Gracz Barcelony zdobył na tych
    mistrzostwach cztery bramki, ale przeciwko Kolumbii zagrał
    najsłabszy mecz na tym mundialu. Sen z powiek Scolariemu spędza
    także brak Thiago Silvy, który w półfinale z Niemcami będzie
    pauzować za żółte kartki.

    - Neymar był naszym wzorcem, wyznacznikiem naszego stylu. Taki
    piłkarz robi różnicę w każdym zespole. Jesteśmy w sytuacji, gdy
    zgubiliśmy coś, czego nie chcieliśmy stracić, szczególnie że przed
    nami półfinał i finał - zaznaczył trener Brazylii.

    - Neymar będzie z nami, jeśli będzie mógł, czy to na ławce, czy na
    trybunach - przyznał Scolari.
    Zdjęcie: Brazylia - Kolumbia. Szokujące wyznanie Scolariego. Co powiedział Neymar w rozmowie z Marcelo?
    7 lipiec 2014
  • Historyczni Niemcy. Hummels dał półfinał.
    Dokładnie 60 lat temu Niemcy sięgnęli po swój pierwszy tytuł
    mistrzów świata. Jubileusz uczcili w najlepszy z możliwych sposobów.
    Po golu Matsa Hummelsa ograli Francję 1:0 i awansowali do półfinału
    mundialu w Brazylii.
    W 1/8 finału Francja pokonała Nigerię 2:0, a Niemcy po dogrywce
    Algierię 2:1. Faworyci musieli się mocno napocić, by pokonać
    teoretycznie słabsze drużyny. Nic więc zatem dziwnego, że
    selekcjonerzy dokonali kilku zmian w składzie. Didier Deschamps za
    Laurenta Koscielnego wstawił Mamadou Sakho, a za Oliviera Giroud
    Antoine'a Griezmanna. Jeszcze dalej posunął się Joachim Loew.

    Za kontuzjowanego Shkodrana Mustafiego na prawą obronę cofnął
    Philippa Lahma, na środku obrony po lekkim urazie ponownie
    zaprezentował się Mats Hummels, defensywnym pomocnikiem był
    Sami Khedira, a na szpicy zagrał Miroslav Klose. Od początku
    spotkania ton grze nadawali Niemcy, ale to Francuzi stworzyli dwie
    pierwsze groźne sytuacje.

    Najpierw po dobrym podaniu Mathieu Valbueny minimalnie obok
    słupka uderzył Karim Benzema, a po chwili Griezmann nie
    wykorzystał gapiostwa obrońców rywali i nie obsłużył będącego
    tylko przed Manuelem Neurem Benzemy. Minutę później zemściło się
    to na Trójkolorowych. Z rzutu wolnego kolejnym znakomitym
    dośrodkowaniem na tym mundialu popisał się Toni Kroos, Hummels
    bez problemu przepchał Raphaela Varane'a i po strzale głową
    pokonał Hugo Llorisa. To był pierwszy i jedyny strzał Niemców w
    pierwszej połowie.

    Po objęciu prowadzenia Niemcy grali swoje, kontrolując przebieg
    meczu. Zaskoczyć dali się tylko raz, ale w 34. minucie strzał Valbueny
    znakomicie wybronił Neuer, a dobitkę Benzemy na rzut rożny wybił
    Hummels. Od początku drugiej połowy obraz gry się zmienił, to
    Francuzi przejęli inicjatywę, ale większego efektu to nie przyniosło.
    Do pola karnego zespół Deschampsa radził sobie bardzo dobrze,
    jednak już w szesnastce brakowało pomysłu na wykończenie.

    Blisko szczęścia Francuzi byli w 76. minucie. Z piłką w pole karne
    wpadł Benzema, z dziecinną łatwością ograł Philippa Lahma i gdy
    zdecydował się na strzał, wślizgiem futbolówkę wybił Hummels. Nie
    dość, że strzelił gola, to jeszcze zawodnik Borussii Dortmund zaliczył
    kilka niezwykle ważnych interwencji. Znakomity mecz w wykonaniu
    obrońcy reprezentacji Niemiec.

    Mimo dwóch wybornych okazji Andre Schuerrle w końcówce oraz
    pięknej interwencji Neuera po strzale Benzemy w doliczonym czasie
    gry wynik już się nie zmienił i to Niemcy zagrają w półfinale. Są
    pierwszą reprezentacją w historii, która na czterech mundialach z
    rzędu awansowała do najlepszej czwórki. O wielki finał nasi zachodni
    sąsiedzi zagrają z Brazylią.

    Zdjęcie: Historyczni Niemcy. Hummels dał półfinał.
    7 lipiec 2014
  • Kolejna dogrywka. Belgia pokonała Stany Zjednoczone!
    Nie było niespodzianki w ostatnim meczu 1/8 finału mistrzostw
    świata. W Salvadorze reprezentacja Belgii wygrała ze Stanami
    Zjednoczonymi po dogrywce 2:1 (0:0, 0:0). Drużyna Marca Wilmotsa
    w ćwierćfinale zmierzy się z Argentyną.

    Belgowie, typowani do roli czarnego konia imprezy, wyszli z grupy H
    z kompletem punktów, ale zarzucano im, że nie grają zbyt
    efektownie. – A ja się pytam, co to znaczy grać pięknie? Każdy mecz
    rozstrzyga się w kwestii taktyki i przygotowania fizycznego, a na
    końcu liczy się tylko wynik – mówił przed spotkaniem selekcjoner
    drużyny z Beneluksu.

    Wilmots od pierwszej minuty postawił na Divocka Origiego, który
    zdobył bramkę w meczu z Rosją. Już na początku konfrontacji z USA,
    zawodnik Lille mógł się odwdzięczyć za zaufanie. 19-letni napastnik
    strzelił z ostrego kąta, ale znakomicie obronił Tim Howard. W
    pierwszej części piłkarze obu drużyn grali bardzo ostro, czego
    dowodem kontuzja mięśniowa Fabiana Johnsona, który już w 30.
    minucie musiał opuścić boisko.

    O ile do przerwy trudno było wskazać kto przeważa, o tyle w drugiej
    połowie dominacja Belgów nie podlegała dyskusji. Z każdą minutą
    przewaga Czerwonych Diabłów była coraz większa, ale cudów
    dokonywał Howard, który odbijał wszystkie piłki lecące w kierunku
    bramki.

    Tempo spotkania było niezwykle wysokie, głównie za sprawą Belgów,
    którzy praktycznie bez przerwy atakowali do końca regulaminowego
    czasu. Przez 90 minut piłkarze Wilmotsa oddali 24 strzały (z czego
    12 celnych) i wykonali 16 rzutów rożnych. Te statystyki nie przekuły
    się jednak na dorobek bramkowy. Dla porównania Amerykanie oddali
    sześć strzałów i mieli cztery rzuty rożne.

    Wielkie emocje czekały kibiców jeszcze w dogrywce. Trener Belgów
    wpuścił na boisko Romelu Lukaku, a ten w 93. minucie zgubił obrońcę
    na prawym skrzydle, wbiegł w pole karne i trochę niedokładnie
    zagrał do środka. Piłkę odnalazł jednak Kevin de Bruyne i płaskim
    strzałem w końcu pokonał Howarda!

    Świeży Lukaku co chwilę nękał zmęczoną obronę USA i w końcówce
    pierwszej części dogrywki podwyższył prowadzenie. Asystę zaliczył
    zdobywca wcześniejszej bramki – de Bruyne.

    Wydawało się, że druga połowa będzie formalnością, ale już na
    początku gola kontaktowego strzelił Julian Green, który
    fantastycznie wyszedł do podania Michaela Bradleya i uderzeniem z
    powietrza pokonał Thibaut Courtois. Po tym golu w Amerykanów
    wstąpiły nowe siły i do końca szaleńczo atakowali na bramkę rywali.
    Belgowie jednak, przy dużej dozie szczęścia, obronili przewagę i to
    oni zagrają w ćwierćfinale.

    Zdjęcie: Kolejna dogrywka. Belgia pokonała Stany Zjednoczone!
    3 lipiec 2014
  • Argentyna 1-0 Szwajcaria.
    Piłka jest największą miłością Argentyńczyków, ale mistrzostwa
    świata są ich najgłębszym kompleksem. Meczem ze Szwajcarią
    \"Albicelestes\" zaczynają niespełniony sen po raz kolejny. Spotkanie
    1/8 finału we wtorek o 18. Relacja na żywo na Sport.pl i Z Czuba.
    Pieśń mówiąca o tym, że Maradona jest lepszy od Pelego,
    wybrzmiewa wszędzie tam, gdzie pojawiają się najbardziej
    fanatyczni kibice na świecie. Pasiaste koszulki przesłaniają wszystko
    - gdy gra Argentyna, nawet brazylijskie miasta zamieniają się w
    biało-niebieskie wyspy. Gospodarze patrzą i słuchają z lekkim
    uśmiechem. - A ile ten wasz boski Diego ma tytułów mistrza świata?
    - pytał pewien Brazylijczyk przybyszów znad La Platy podróżujących
    metrem w Rio de Janeiro po zwycięstwie nad Bośnią i Hercegowiną.
    No właśnie - ile?

    Pele zgarnął więcej złota mundiali niż Argentyna w całej swojej
    historii. Poza tytułem mistrzowskim w Meksyku i srebrem we
    Włoszech Maradona zdobył stosunkowo niewiele, jego kariera w
    klubach ma się nijak do wielkiej epoki Santosu, którą brazylijski klub
    zawdzięcza \"Królowi\". Diego się do niego nie umywa,
    Argentyńczykom pozostaje dyskusja o czymś tak ulotnym i
    niemierzalnym jak geniusz. Maradona geniuszem był bezdyskusyjnie,
    ale Pele również.

    Tak jak Maradona do Pelego, tak Argentyna ma się do Brazylii.
    Uważający się za największą futbolową nację na Ziemi \"Albicelestes\"
    tylko dwa razy udowodnili to na mundialu. W dodatku mistrzostwo z
    1978 r. okrywa cień wstydu za \"ustawiony\" mecz z Peru.
    Argentyńczycy, by awansować do finału kosztem Brazylii, musieli go
    wygrać 4:0. Zdobyli o dwa więcej i choć nikt nie ujmuje geniuszu
    trenerowi Césarowi Luisowi Menottiemu ani gwieździe tamtych
    mistrzostw Mario Kempesowi, to tytuł zdobyty w czasach dyktatury
    generała Videli pozostawił kilka znaków zapytania i niesmak w
    świecie piłki. Dlatego Argentyna tak wielbi Maradonę. Bez niego
    mundiale byłyby dla \"Albicelestes\" jednym wielkim pasmem
    nieszczęść.

    Kluby argentyńskie są największą potęgą w Ameryce Płd., kraj
    zawsze był kopalnią gwiazd, na Copa América triumfował 14 razy -
    tylko raz mniej od Urugwaju i aż sześć razy więcej od Brazylii. Gdyby
    nie finały mistrzostw świata, Argentyńczycy mogliby się czuć panami
    piłki. A tak tkwią w kompleksach wobec Brazylii. Sąsiada przez
    dziesięciolecia zacofanego, który w dodatku w ostatnich latach
    odebrał im nr 1 w regionie także pod względem gospodarczym.

    Aby wyjść z tej trudnej sytuacji, kibice \"Albicelestes\" muszą wierzyć
    w Leo Messiego i drużynę Alejandra Sabelli. Dziesiątki tysięcy
    Argentyńczyków najeżdżających Sao Paulo kierują się na Maracanę,
    gdzie tłumy widzą miejsce swojej drużyny w wielkim finale. Gdyby
    udało się go wygrać, wszelkie kompleksy wobec Brazylii zostałyby
    uleczone. Zdobyć mistrzostwo na ziemi odwiecznego rywala? To
    stworzyłoby legendę Messiego tak samo wielką jak Maradony. Tym
    bardziej że Argentyna od 24 lat przeżywa na mundialach same
    klęski. W tym czasie jej zespół nie wychylił nosa poza ćwierćfinał.
    Messi ma to zmienić.

    Na dzisiejszy mecz 1/8 finału mistrzostw ze Szwajcarami Sabella
    dokona jednej zmiany w składzie. Za kontuzjowanego Sergia Agüero
    z Manchesteru City zagra Ezequiel Lavezzi. Gracz PSG długo czekał
    na swoją szansę. Ma zostać wysłany na prawe skrzydło, tworząc
    atak z Gonzalo Higua~nem i Messim. Wczoraj argentyński dziennik
    \"La Nación\" przypominał kłótnię młodego Lavezziego z uznanym
    trenerem juniorów, który chciał go wysłać na skrzydło. Ezequiel go
    zwymyślał, krzycząc, że jego miejsce jest wyłącznie w środku ataku.
    Jak każdy młodzian chciał zdobywać gole, ale teraz jako dojrzały
    zawodnik PSG gra u boku Zlatana Ibrahimovicia i Edinsona Cavaniego,
    więc grymasić nie ma prawa. Jego ponaddźwiękowa szybkość daje
    mu przewagę zarówno na skrzydle, jak i przy grze z kontry. W tym
    elemencie jest lepszy od Agüero. Tyle że \"Kun\" to największy
    przyjaciel Messiego, w tym względzie Lavezzi na pewno go nie
    zastąpi. Poza tym strzela mniej goli, jest słabszy w ataku
    pozycyjnym. Ale biega i walczy jak szalony. A to ze Szwajcarami
    może się przydać.

    Ale i tak wszyscy patrzą na Messiego, który z czterema golami
    należy do najskuteczniejszych graczy mundialu. Jego dominującej
    pozycji nie kwestionuje nikt, nawet Ángel Di Mar~a będący w
    życiowej formie. - Leo jest numerem jeden w Argentynie i w
    światowej piłce. Nikt nie jest zdolny robić na boisku tego, co on -
    przekonuje skrzydłowy Realu, co pewnie nie zachwyci jego kolegi z
    klubu Cristiana Ronaldo.

    Di Mar~a zapewnia, że Messi będzie królem strzelców mistrzostw, bo
    drużyna zrobi dla niego wszystko. - Nie osiągnęliśmy jeszcze
    swojego najwyższego poziomu w tym mundialu, ale właśnie o to nam
    chodziło, by w miarę rozwoju turnieju forma rosła. Nie jest sztuką
    trafić z dyspozycją na mecz otwarcia, ale na finał - przekonuje.
    Szwajcaria? Zdaniem Di Mar~i gra otwarty futbol, więc Argentyna
    nie będzie przeżywała takiej udręki jak w meczach grupowych,
    podczas których rywale chowali się za podwójną gardą.

    Mundialowa drabinka zdaje się sprzyjać \"Albicelestes\". Na ich drodze
    do finału na Maracanie nie ma ani jednej drużyny bardziej
    utytułowanej od nich, ani jednej, która była już mistrzem świata.
    Niemcy, Brazylia, Francja są w drugiej połówce drabinki. Argentyna
    ma Holandię, Kostarykę i zwycięzcę meczu Belgia - USA. Do finału
    rozpościera się autostrada. Trzeba tylko przejechać się dziś po
    Szwajcarach.
    Zdjęcie: Argentyna 1-0 Szwajcaria.
    3 lipiec 2014
  • Brazylia 2014: Niemcy - Algieria. Ambicja nie wystarczyła. Niemcy grają dalej [RELACJA]
    Niemcy wygrali z Algierią 2:1 w 1/8 finału mistrzostw świata.
    Wszystkie bramki meczu padły w dogrywce.

    W pierwszym poniedziałkowym meczu Nigeria przez długi czas
    stawiała skuteczny opór faworyzowanym Francuzom , miała także
    swoje sytuacje, żeby zdobyć bramkę.

    >>>Brazylia 2014: Francja - Nigeria. Zabójcza końcówka
    \"Trójkolorowych\"<<<

    Algieria zagra równie konsekwentnie i będzie niewygodnym rywalem
    dla naszych zachodnich sąsiadów?

    21.10 - Algierczycy na pewno wierzą w w swoją największą gwiazdę,
    Pascala Feghouliego , który był najjaśniejszą postacią meczów fazy
    grupowej.

    Z kolei Niemcy czekają na kolejne bramki będącego w świetnej formie
    Thomasa Muellera . Piłkarz Bayernu ma na swoim koncie 4 trafienia i
    szanse na to, by zostać najlepszym strzelcem całego turnieju.

    Niemcy nie przyjmują innego scenariusza niż zwycięstwo w tym
    spotkaniu. Są zdecydowanym faworytem i potknięcie w meczu z
    Algierią byłoby ogromną klęską.
    Zdjęcie: Brazylia 2014: Niemcy - Algieria. Ambicja nie wystarczyła. Niemcy grają dalej [RELACJA]
    1 lipiec 2014
  • Brazylia 2014: Francja - Nigeria. Zabójcza końcówka \"Trójkolorowych\" [RELACJA]
    W pierwszym poniedziałkowym meczu 1/8 finału mistrzostw świata
    w Brazylii Francja pokonała Nigerię 2:0 (0:0).

    Francja była jedną z najbardziej chwalonych drużyn w fazie
    grupowej. \"Trójkolorowi\", którzy bez kłopotów wygrali grupę E,
    pokazali się z dobrej strony szczególnie w meczach z Hondurasem
    (3:0) i Szwajcarią (5:2).

    W pierwszej połowie spotkania 1/8 finału z Nigerią w Brasilii
    podopieczni Didiera Deschampsa nie przypominali tamtego zespołu.
    Jedyną godną uwagi akcję przeprowadzili w 22. minucie, gdy po
    strzale z woleja Paula Pogby znakomitą interwencją popisał się
    bramkarz Vincent Enyeama.

    Nieco lepiej wyglądała wówczas gra \"Super Orłów\". W 19. minucie
    afrykańscy piłkarze zdobyli nawet bramkę, ale Emmanuel Emenike był
    na minimalnym spalonym i gol nie został uznany.

    Początek drugiej połowy nie zapowiadał nic nowego, Nigeryjczycy w
    dalszym ciągu nie mieli kłopotów z powstrzymywaniem dość wolno
    grających rywali. W 64. minucie mogli nawet objąć prowadzenie, gdy
    mocnym strzałem popisał się Peter Odemwingie (Hugo Lloris nie dał
    się zaskoczyć).

    W 62. minucie na boisku w ekipie Francji pojawił się napastnik
    Antoine Griezmann, co znacznie ożywiło grę Francuzów. Osiem minut
    później ten zawodnik świetnie podał do Karima Benzemy, ale piłkarz
    Realu Madryt trafił w bramkarza rywali.

    Od tego czasu \"Trójkolorowi\" osiągnęli jednak znaczną przewagę,
    której efektem były kolejne groźne sytuacje. W 77. minucie Yohan
    Cabaye trafił w poprzeczkę, a uderzenie głową Benzemy obronił
    świetnie Enyeama.

    Kilkadziesiąt sekund później nigeryjski bramkarz popełnił jednak błąd
    - źle wypiąstkował piłkę, którą po chwili Paul Pogba skierował głową
    do bramki.

    Nigeryjczycy nie byli w stanie odpowiedzieć choćby jedną groźną
    sytuacją. Francuzi panowali na boisku, a uwieńczeniem ich przewagi
    był drugi gol. Po kolejnym dośrodkowaniu Mathieu Valbueny
    samobójcze trafienie zaliczył doświadczony Joseph Yobo, naciskany
    przez Griezmanna.

    \"Super Orły\" w 1/8 finału zagrały po raz trzeci. Nigdy nie udało im
    się awansować do ćwierćfinału. W 1994 roku przegrali z Włochami po
    dogrywce 1:2, a cztery lata później ulegli Duńczykom 1:4.

    Francja lepsza od Nigerii w 1/8 finału. \"Deschamps potrafił zarazić
    piłkarzy wirusem zwycięstwa\"

    Po meczu Francja - Nigeria (2:0) powiedzieli:

    Didier Deschamps (trener reprezentacji Francji): Jesteśmy bardzo
    szczęśliwi. Mecz był dla nas trudny, jednak potrafiliśmy sobie
    poradzić. Znaleźliśmy się w najlepszej ósemce mundialu, ale to nam
    nie wystarczy. Chcemy iść dalej.

    Stephen Keshi (trener reprezentacji Nigerii): Wielka szkoda. Tak
    naprawdę nie zasłużyliśmy na porażkę. Pokazaliśmy, że możemy
    konkurować z najlepszymi na świecie, ale to dzisiaj nie wystarczyło.

    Paul Pogba (zdobywca pierwszej bramki dla Francji): Brak mi słów.
    Pierwszy gol nas uratował i przyniósł wielką ulgę. Uszczęśliwienie
    całego narodu jest niesamowitym uczuciem. To jeden z
    najważniejszych momentów w mojej karierze

    1/8 finału: Francja - Nigeria 2:0 (0:0).

    Bramki: 1:0 Paul Pogba (79-głową), 2:0 Joseph Yobo (90+2-
    samobójcza).

    Żółta kartka - Francja: Blaise Matuidi.

    Sędzia: Mark Geiger (USA). Widzów 55 000.

    Francja: Hugo Lloris - Mathieu Debuchy, Raphael Varane, Laurent
    Koscielny, Patrice Evra - Mathieu Valbuena (90+4. Moussa Sissoko),
    Yohan Cabaye, Blaise Matuidi, Paul Pogba, Olivier Giroud (62. Antoine
    Griezmann) - Karim Benzema.

    Nigeria: Vincent Enyeama - Efe Ambrose, Joseph Yobo, Juwon
    Oshaniwa, Kenneth Omeruo - Ahmed Musa, John Mikel Obi, Ogenyi
    Onazi (59. Reuben Gabriel), Victor Moses (89. Uche Nwofor) - Peter
    Odemwingie, Emmanuel Emenike.
    Zdjęcie: Brazylia 2014: Francja - Nigeria. Zabójcza końcówka \
    1 lipiec 2014
  • Tragedia Gekasa, Navas herosem. Kostaryka w piłkarskim niebie.
    Kostarykanie starali się przetrwać dogrywkę jak bokser, który leżąc
    na deskach i ledwo widząc liczącego go sędziego resztkami sił wstaje
    i stara się dalej walczyć.

    Kostarykanie starali się przetrwać dogrywkę jak bokser, który leżąc
    na deskach i ledwo widząc liczącego go sędziego resztkami sił wstaje
    i stara się dalej walczyć. Od 66. minuty grali w dziesiątkę, od utraty
    co najmniej trzech bramek ratował ich tylko znakomicie spisujący się
    w bramce Keylor Navas. Byli w stanie jedynie blokować zagrania
    rozpędzonych Greków, którzy nawet po stu minutach meczu wciąż
    mieli siły, by we trzech doskakiwać do Joela Campbella, gdy tylko ten
    dostawał piłkę.

    Piłkarze z Kostaryki prowadzili i w 90. minucie wydawało się, że
    przetrwają. A jednak minutę później dostali cios, po którym nawet
    doświadczony pięściarz mógłby się nie podnieść, a oni przecież
    wielkiego doświadczenia mundialowego nie mają. Kiedy na kilka minut
    przed ostatnim gwizdkiem Sokratis Papastathopoulos wpakował
    piłkę do siatki, piłkarze Jorge Luisa Pinto mieli prawo się załamać. A
    jednak przetrwali. Przede wszystkim dzięki Navasowi, który w tym
    meczu bronił niemal wszystkimi częściami ciała. Dość powiedzieć, że
    Grecy mieli aż 13 strzałów celnych, podczas gdy Kostarykanie tylko
    dwa.

    Rzuty karne dla Kostaryki mogły być jedynym ratunkiem. Jako
    pierwszy do bramki wszedł Orestis Karnezis. Celso Borges bardzo
    pewnie rozpoczął decydujące stracie. I kiedy po trzech seriach nikt
    się nie mylił, między słupkami stanął ponownie Navas, a przed nim
    Theofanis Gekas. Kostarykanie klęcząc, z przerażeniem patrzyli, co
    zrobi człowiek, dzięki któremu nie przegrali tego spotkania kilkoma
    golami. Bramkarz Levante w decydującym momencie obronił strzał
    Greka i sprawił, że horror zakończył się happy endem.

    Kostaryka, po trudnym, dziwnym, niezwykle wyczerpującym meczu,
    osiągnęła swój cel. W pierwszej połowie uśpiła Greków leniwą,
    spokojną grą, nie stwarzając żadnego zagrożenia dała rywalom
    przekonanie, że walczą z przeciwnikiem zupełnie pogubionym. Bo
    przecież to piłkarze Fernando Santosa coraz lepiej czuli się w roli
    dominatora, przecież gdyby nie fantastyczna interwencja w
    pierwszej połowie Navasa, to oni powinni prowadzić 1:0. Piłkarze z
    Ameryki Środkowej zaatakowali rywali tą samą bronią, jaką oni oni
    ranili swoich dotychczasowym przeciwników. Zamiast zachwycać,
    przeczekali, grali spokojnie, statycznie. Grecy mogli mieć
    przekonanie, że przeciwnika mają na łopatkach, udało im się przecież
    zdetronizować akcje skrzydłami, które okazały się zabójczą bronią w
    meczach Kostaryki z Urugwajem czy Anglią. Piłkarze Santosa nie
    grali wyrafinowanej piłki, nie imponowali w rozegraniu, ale z każdą
    minutą upewniali się w przekonaniu, że blokując atuty przeciwników
    (przede wszystkim skutecznie kryjąc Joela Cambella) najłatwiej o
    sukces.

    Wystarczyło jednak, by Kostarykanie jeden raz wrzucili piaty bieg,
    by zakłócić plan mistrzów Europy z 2004 roku. Kiedy w 51. minucie
    Bryan Ruiz dostał świetne podanie z lewego skrzydła i uderzył na
    bramkę, stojący między słupkami Orestis Karnezis nawet nie
    interweniował. Piłka wtoczyła się do bramki w równie wolnym
    tempie, w jakim toczyło się to spotkanie. Grecy próbowali zbyt
    schematycznie, wrzucając kolejne długie piłki w pole karne na
    Giorgosa Samarasa, ale nie przynosiło to żadnego efektu.
    Kostarykanie bronili się mało efektownie, ale skutecznie, nawet gdy
    z czerwona kartką zszedł z boiska Oscar Duarte.

    Grecy przyzwyczaili, że mimo słabej gry w końcówce i tak są w
    stanie dokonać cudu. Ich zalany potem selekcjoner jakby wierzył w
    to coraz mniej, zamykał oczy, gdy dziesięć minut przed końcem
    Giorgos Karagounis podchodził do wykonywania rzutu wolnego. Jego
    uderzenie, po którym piłka przeleciała kilkanaście metrów nad
    bramką, było najlepszym odzwierciedleniem bezradności Greków w
    spotkaniu z Kostaryką. I kiedy wydawało się, że historia nie może się
    już powtórzyć, Papastathopoulos minutę przed ostatnim gwizdkiem
    doprowadził do wyrównania. Piłkarze Santosa rywala nie byli jednak
    w stanie dobić, bo ten miał człowieka, który bronił fenomenalnie –
    Keylora Navasa.

    Kostaryka - Grecja 1:1 po dogrywce (1:1, 0:0), karne 5-3
    Bramki: 1:0 Bryan Ruiz (52), 1:1 Sokratis Papastathopoulos (90+1).
    Żółta kartka - Kostaryka: Oscar Duarte, Oscar Esteban Granados,
    Bryan Ruiz, Keylor Navas, Yeltsin
    Tejeda. Grecja: Andreas Samaris, Kostas Manolas. Czerwona kartka
    za drugą żółtą - Kostaryka: Oscar
    Duarte (66-faul).

    Sędzia: Benjamin Williams (Australia).
    Widzów 41˙242.

    Kostaryka: Keylor Navas - Cristian Gamboa (77. Johnny Acosta),
    Michael Umana, Giancarlo Gonzalez, Oscar Duarte, Junior Diaz -
    Christian Bolanos (83. Randall Brenes), Yeltsin Tejeda (66. Jose
    Miguel Cubero), Celso Borges - Bryan Ruiz, Joel Campbell.
    Grecja: Orestis Karnezis - Vassilis Torosidis, Sokratis
    Papastathopoulos, Kostas Manolas, Jose Holebas - Giorgos
    Karagounis, Yiannis Maniatis (78. Kostas Katsouranis), Lazaros
    Christodoulopoulos, Andreas Samaris (58. Kostas Mitroglou) -
    Dimitris Salpingidis (69. Theofanis Gekas), Georgios Samaras.
    Zdjęcie: Tragedia Gekasa, Navas herosem. Kostaryka w piłkarskim niebie.
    1 lipiec 2014
  • Holandia - Meksyk. Na ratunek Sneijder.
    Holendrów przed katastrofą uratował Wesley Sneijder, piłkarz
    będący ich najsłabszym ogniwem. Taki to mundial - pisze Michał
    Okoński, dziennikarz \"Tygodnika Powszechnego\" i autor bloga \"Futbol
    jest okrutny\".

    Do 88. minuty meczu z Meksykiem był jednym z najgorszych piłkarzy
    na boisku. W statystykach wypada to wprawdzie nie najgorzej: 45
    podań celnych na 53 próby, ale większość z nich z dala od pola
    karnego, w poprzek boiska lub krótko do boku, do próbującego
    atakować lewą stroną Martinsa Indiego - i tylko jedna wykreowana
    okazja. Zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy dostawał piłkę w
    sytuacji umożliwiającej przyspieszenie gry, zastanawiał się o
    sekundę za długo - tak, że zawsze zdążył dobiec do niego Salsido.
    Źle przyjmował, pozwalał futbolówce odskoczyć - słowem był tym
    Sneijderem, którego zmierzch w ciągu ostatnich kilku lat tak nas
    zdumiewał.

    Mniej ważna \"dziesiątka\"

    Swego czasu próbował wyjaśnić to zjawisko Jonathan Wilson.
    Historyk taktyki piłkarskiej przed rokiem na łamach \"Guardiana\" jako
    pierwszy zwrócił uwagę na zjawisko obserwowane także na
    tegorocznym mundialu: zmierzch klasycznej \"dziesiątki\". Kiedyś w
    Ajaksie Sneijder był po prostu wszechstronnym ofensywnym
    pomocnikiem, biorącym udział w pressingu i często zmieniającym
    pozycję - ale od jakiegoś czasu głównie czeka na piłkę w miarę blisko
    pola karnego rywala. Jego kariera załamała się w Interze, a pobyt w
    Stambule nie przyniósł odrodzenia. Współczesna piłka - pisał Wilson
    - potrzebuje bardziej Ozilów niż Sneijderów, a jej przyszłością są
    pomocnicy typu Toniego Kroosa, dynamiczni i ciężko pracujący
    zarówno w ofensywie, jak w walce o odbiór piłki, \"kreatywni bez
    błysku i przerywający grę bez przemocy\". W meczu z Meksykiem
    Sneijder nie próbował odbierać piłki ani razu...

    W fazie grupowej, z Chile, niemal nie odcisnął piętna na meczu,
    narzekał na kolegów, grających głównie długie piłki, i został
    zmieniony przez jednego ze strzelców bramek, Leroya Fera. W
    meczu z Australią był jeszcze słabszy. Z Hiszpanią miał asystę,
    głównie dzięki błędowi Ikera Casillasa, który źle ocenił tor bitej
    przezeń piłki z rzutu wolnego, ale i wówczas wszystko, co
    najgroźniejsze w holenderskim zespole, odbywało się ponad jego
    głową - przede wszystkim za sprawą dalekich podań Daleya Blinda.
    Holandia na tegorocznym mundialu nie stara się nadmiernie
    kombinować: jej najskuteczniejszą bronią okazuje się gra długą piłką
    do van Persiego i Robbena.

    Nos van Gaala

    Warto zauważyć, że z Louisem van Gaalem nie miał Sneijder łatwego
    początku. \"Najpierw musi popracować nad kondycją, a potem skupić
    się na odzyskaniu formy\" - mówił selekcjoner dziennikarzom zaledwie
    10 miesięcy temu, tłumacząc, czemu pomija go podczas powołań.
    Potem próbował na jego pozycji a to van der Vaarta, a to młodych:
    Clasiego i Wijnalduma. Dopiero przed mundialem przyszły kontuzje
    Strootmana i van der Vaarta oraz decyzja o przejściu z ustawienia
    4-3-3 na grę trójką środkowych obrońców i dwoma defensywnymi
    pomocnikami, otwierająca Sneijderowi możliwość gry przed tą
    dwójką.

    Podczas mistrzostw van Gaal Sneijderowi ufa. Godzi się z brakami
    szybkościowymi, licząc że w trakcie tych nielicznych momentów, gdy
    piłka będzie na ziemi, holenderski rozgrywający pokaże wizję,
    technikę i - ważną na tym turnieju - umiejętność wykonywania
    stałych fragmentów gry, jeśli zaś znajdzie się w sytuacji strzeleckiej,
    nie straci przytomności umysłu, dokładnie tak samo jak wczoraj,
    kiedy trafił do bramki fenomenalnego Ochoi.

    Klucz do zwycięstwa z Meksykiem był jednak inny: w trakcie przerwy
    na ochłodzenie, dopuszczonej przez FIFA w związku z panującą w
    Fortalezie wilgotnością i blisko 40-stopniowym upałem, van Gaal
    przestawił drużynę na grę czwórką obrońców, co pozwoliło jej grać
    szerzej, a dwóm skrzydłowym - Depayowi i Robbenowi - robić więcej
    zamieszania w polu karnym Meksyku. Zmieniając kapitana van
    Persiego na Huntelaara, van Gaal pokazał, że nie boi się trudnych
    decyzji.

    Dziennikarze zapytali już Sneijdera, czy po mistrzostwach nie
    przeniósłby się za van Gaalem do Manchesteru United, on zaś
    powiedział, że jest tym oczywiście zainteresowany. Zważywszy na
    kierunek wzmocnień MU i piłkarzy obecnych już w klubie, w ten
    transfer należy jednak wątpić. Inna sprawa, że wszystko wskazuje
    na to, że Holendrzy zagrają w Brazylii jeszcze trzy mecze, a ich
    selekcjoner w ogóle nie będzie miał wakacji: przedsezonowe
    zgrupowanie MU w Kalifornii rozpoczyna się 17 lipca.
    Zdjęcie: Holandia - Meksyk. Na ratunek Sneijder.
    1 lipiec 2014
  • Brazylia 2014: Kolumbia - Urugwaj. Zabrakło Suareza, show dał Rodriguez [RELACJA]
    W drugim sobotnim meczu 1/8 finału Urugwaj przegrał z Kolumbią
    0:2. Bohaterem meczu był zdobywca obu bramek, James Rodriguez.

    Historyczny sukces piłkarzy Kolumbii, którzy po raz pierwszy
    awansowali do ćwierćfinału mundialu. Bohaterem spotkania był
    James Rodriguez, który dwa razy wpisał się na strzelców, a pierwszy
    gol może śmiało pretendować do miana \"bramki turnieju\". 22-letni
    pomocnik AS Monaco z pięcioma trafieniami jest obecnie najlepszym
    snajperem turnieju.

    Urugwajczycy, osłabieni brakiem zdyskwalifikowanego Luisa Suareza,
    wyszli na boisko ustawienie defensywnie. Skupiali się na obronie, a
    swojej szansy upatrywali w kontratakach i stałych fragmentach gry.
    Słabo jednak prezentowali się Diego Forlan (zmieniony krótko po
    przerwie) i Edinson Cavani, dlatego długo nie potrafili zagrozić
    bramce rywali.

    Kolumbijczycy posiadali inicjatywę, ale atakom brakowało
    wykończenia. Aż do 28. minuty. Wtedy Rodriguez przyjął piłkę na
    pierś, szybko się odwrócił i z 20 m huknął pod poprzeczkę nie do
    obrony.

    Gol odmienił obraz gry. \"Urusi\" musieli porzucić defensywną taktykę i
    odsłonić dostęp do własnej bramki. Przed przerwą rywale tego nie
    wykorzystali, ale w piątej minucie drugiej połowy po raz drugi
    przeprowadzili skuteczną akcję. Tym razem dłuższą, zespołową,
    którą wykończył Rodriguez. Z bliska posłał piłkę do siatki po zgraniu
    głową przez wszędobylskiego Juana Cuadrado.

    Czwarta drużyna poprzednich MŚ próbowała odpowiedzieć strzałami
    z dystansu. Dwukrotnie uderzył Alvaro Gonzalez, raz Cristian
    Rodriguez, ale David Ospina spisał się bez zarzutu. W 79. minucie,
    dość przypadkowo, gdyż piłka najpierw trafiła go w głowę, sam
    przed kolumbijskim bramkarzem znalazł się Maximiliano Pereira, ale z
    pojedynku oko w oko zwycięsko wyszedł zawodnik francuskiego Nice.

    W końcówce Urugwaj osiągnął sporą przewagę, głównie dlatego, że
    przeciwnicy czekali na końcowy gwizdek. Ospina interweniował
    jednak jeszcze tylko raz, broniąc kąśliwy strzał Cavaniego.

    W ćwierćfinale na Kolumbię, która wygrała wszystkie cztery
    dotychczasowe mecze i ma bilans bramek 11-2, czeka Brazylia.

    Kolumbia - Urugwaj 2:0 (1:0)

    Bramki: 1:0 James Rodriguez (28), 2:0 James Rodriguez (50).

    Żółta kartka - Kolumbia: Pablo Armero. Urugwaj: Jose Maria Gimenez,
    Diego Lugano.

    Sędzia: Bjoern Kuipers (Holandia). Widzów 73 804.

    Kolumbia: David Ospina - Camilo Zuniga, Cristian Zapata, Mario Yepes,
    Pablo Armero - Abel Aguilar, Carlos Sanchez, James Rodriguez (85.
    Adrian Ramos), Juan Cuadrado (81. Fredy Guarin) - Teofilo Gutierrez
    (68. Alexander Mejia), Jackson Martinez.

    Urugwaj: Fernando Muslera - Maximiliano Pereira, Jose Maria
    Gimenez, Diego Godin, Martin Caceres - Alvaro Gonzalez (67. Abel
    Hernandez), Egidio Arevalo Rios, Cristian Rodriguez, Alvaro Pereira
    (53. Gaston Ramirez) - Diego Forlan (53. Christian Stuani), Edinson
    Cavani.
    Zdjęcie: Brazylia 2014: Kolumbia - Urugwaj. Zabrakło Suareza, show dał Rodriguez [RELACJA]
    29 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014: Brazylia - Chile. Chile szuka zemsty za RPA [NA ŻYWO]
    Brazylia i Chile drugi raz z rzędu walczyły w 1/8 finału MŚ. W 2010
    roku w RPA \"Canarinhos\" wygrali 3:0, ale tym razem Chile pokazało
    wielki charakter. Mecz rozstrzygnęły rzuty karne.

    Przed meczem Brazylijczycy z dużym respektem wypowiadali się o
    rywalach. Przypominano opinię trenera Luiza Felipe Scolariego, który
    ponad pół roku temu, tuż po losowaniu grup MŚ oświadczył, że
    wolałby zagrać w 1/8 finału z Hiszpanią lub z Holandią, a nie z Chile.

    Te słowa okazały się prorocze. W mistrzostwach świata
    \"Canarinhos\" wygrali pewnie wszystkie trzy poprzednie mecze - w
    półfinale w 1962 roku 4:2, w 1/8 finału w 1998 roku 4:1 i w 1/8
    finału cztery lata temu 3:0 - ale w sobotę nie potrafili pokonać
    Chilijczyków w regulaminowym czasie.

    Od pierwszego gwizdka gospodarze zaatakowali z dużym animuszem,
    co przyniosło efekt w 18. minucie. Po dośrodkowaniu Neymara piłka
    przeleciała wzdłuż bramki, a wpakował ją do siatki Jara, naciskany
    przez Davida Luiza. Realizatorzy telewizyjni meczu zapisali trafienie
    Brazylijczykowi, choć z powtórek wynikało, że nawet nie dotknął
    piłki.

    Gdy wydawało się, że gospodarze kontrolują sytuację na boisku,
    chwila niefrasobliwości kosztowała ich utratę bramki. Marcelo z autu
    podał piłkę Luizowi Gustavo, ale ten niedokładnie odegrał, przejął ją
    Eduardo Vargas, wyłożył Alexisowi Sanchezowi, a napastnik
    Barcelony, korzystając z bierności brazylijskich obrońców miał czas,
    aby ją przyjąć i strzelić w długi róg obok bramkarza Julio Cesara.

    Podrażnieni tym gospodarze zaatakowali z jeszcze większym
    zapałem. Po główce Neymara kibice wstali z miejsc pewni, że piłka
    trafi do bramki, ale minęła słupek o centymetry. Potem doskonałej
    sytuacji nie wykorzystał Fred, groźnie strzelał z dystansu Dani
    Alvez. Za każdym razem bez zarzutu spisywał się golkiper rywali
    Claudio Bravo.

    W doliczonym czasie gry Chilijczycy przeprowadzili akcję, która
    mogła im przynieść prowadzenie. Charles Aranguiz przedarł się
    prawą stroną w pole karne, lecz w ostatniej chwili jeden z obrońców
    wybił mu piłkę.

    Sporo kontrowersji wywołała sytuacja w 55. minucie. Piłkę przyjął na
    klatkę piersiową Hulk i po chwili zatrzepotała w siatce. Sędzia
    Howard Webb nie uznał jednak trafienia, oceniając, że Brazylijczyk
    pomógł sobie ręką. Napastnik Zenita Sankt Petersburg protestował
    tak energicznie, że otrzymał żółtą kartkę.

    Dziesięć minut później bliscy gola byli z kolei Chilijczycy. Arturo Vidal
    przedarł się prawym skrzydłem w pole karne, podał do Aranguiza,
    który z całej siły uderzył, ale fantastyczną interwencją popisał się
    Julio Cesar.

    W ostatnich minutach drugiej połowy przycisnęli jeszcze raz
    Brazylijczycy. Groźnie strzelał głową Neymar, jednak na posterunku
    był Bravo.

    W dogrywce tempo gry wyraźnie spadło, piłkarzy łapały skurcze.
    Ostatnie minuty przyniosły jednak wielkie emocje. Wprowadzony do
    gry za Arturo Vidala napastnik Cagliari Mauricio Pinilla mógł zapewnić
    awans Chile. O sporym szczęściu może mówić Julio Cesar.
    Odprowadził tylko wzrokiem piłkę, która trafiła w poprzeczkę.

    W konkursie karnych kibice przeżyli huśtawkę nastrojów. Z czterech
    pierwszych prób tylko pierwsza była skuteczna - David Luiz dał
    prowadzenie Brazylii. Pomylili się jego kolega z drużyny Willian, który
    strzelił obok słupka, oraz Chilijczycy Pinilla i Sanchez - ich uderzenia
    obronił Julio Cesar.

    W końcu w piątej próbie na 2-0 podwyższył Marcelo, ale chwilę
    później Aranguiz zmniejszył różnicę. Hulk nie wykorzystał karnego i
    Marcelo Diaz doprowadził do remisu 2-2.

    W dziewiątej próbie wytrzymał napięcie Neymar. Po chwili do punktu
    11 metrów podszedł Jara, strzelił mocno w prawy róg, ale piłka
    trafiła w słupek i z awansu mogli cieszyć się gospodarze.

    Brazylia - Chile 1:1 po dogrywce (1:1, 1:1), karne 3-2; awans Brazylii
    Bramki: 1:0 Gonzalo Jara (18-samobójcza), 1:1 Alexis Sanchez (32).
    Żółta kartka - Brazylia: Hulk, Luiz Gustavo, Jo, Dani Alves. Chile:
    Eugenio Mena, Francisco Silva, Mauricio Pinilla.
    Sędzia: Howard Webb (Anglia). Widzów 57 714.
    Brazylia: Julio Cesar - Dani Alves, Thiago Silva, David Luiz, Marcelo -
    Fernandinho (72. Ramires), Oscar (106. Willian), Luiz Gustavo, Hulk -
    Fred (64. Jo), Neymar.
    Chile: Claudio Bravo - Mauricio Isla, Gary Medel (108. Jose Rojas),
    Gonzalo Jara, Eugenio Mena - Charles Aranguiz, Marcelo Diaz,
    Francisco Silva, Arturo Vidal (87. Mauricio Pinilla) - Alexis Sanchez,
    Eduardo Vargas (56. Felipe Gutierrez).
    Zdjęcie: Brazylia 2014: Brazylia - Chile. Chile szuka zemsty za RPA [NA ŻYWO]
    29 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014: Korea Płd. - Belgia. Komplet zwycięstw \"Czerwonych diabłów\" [RELACJA]
    Belgowie wygrali z Koreą Południową 1:0 (0:0) i z kompletem
    zwycięstw awansowali do 1/8 finału mistrzostw świata.

    Jak w poprzednich meczach, tak i teraz - zwycięstwo Belgom dała
    bramka zdobyta w drugiej połowie spotkania. Drużyna określana
    przez wielu ekspertów jako \"czarny koń\" mistrzostw świata w
    Brazylii po wygranej 1:0 nad Koreą Południową w 1/8 finału zmierzy
    się z USA.

    Gola na wagę zwycięstwa po raz pierwszy w tym mundialu zdobył dla
    \"Czerwonych Diabłów\" piłkarz z podstawowego składu - w 77.
    minucie na listę strzelców wpisał się Jan Vertonghen.

    Koreańczycy wracają do kraju z dorobkiem jednego punktu i mimo że
    mieli jeszcze nadzieję na cud w czwartkowym starciu, do tego nie
    doszło. Mieli ku temu okazje - chociażby w 30. minucie bardzo bliski
    trafienia do siatki był Ki Sung-yeung, ale na straży stał bramkarz
    Thibaut Courtois. Chwilę później uratowała go poprzeczka.

    Przed spotkaniem Belgowie nie byli jeszcze pewni awansu do kolejnej
    fazy turnieju, ale wystarczał im punkt. Mimo wszystko trener zmienił
    zespół aż na siedmiu pozycjach w porównaniu z poprzednim meczem
    z Rosjanami. Po raz pierwszy na murawie w Brazylii pojawił się
    chociażby Adnan Januzaj z Manchesteru United. Z powodów
    zdrowotnych zabrakło z kolei obrońców Vincenta Kompany'ego i
    Thomasa Vermaelena.

    Niemal cały mecz zdominowali Koreańczycy, ale nie dawało to
    oczekiwanych przez nich rezultatów. Nie potrafili zakończyć akcji
    skutecznym strzałem na bramkę. \"Czerwone Diabły\" do pierwszej
    groźnej sytuacji doprowadziły dopiero w 25. minucie, kiedy Dries
    Mertens z odległości siedmiu metrów skiksował.

    Krótko przed przerwą do szatni za faul został odesłany Steven
    Defour. To była szansa dla Koreańczyków, z której nie skorzystali.
    Mimo że atakowali coraz odważniej, ciągle nie było piłkarza, który
    potrafiłby znaleźć drogę do bramki Belgów. Nie zdołali skorzystać z
    przewagi, mimo że wizualnie na boisku znacznie więcej robili niż ich
    rywale. Pokazuje to także sytuacja z 61. minuty, kiedy Son Heung-
    min trafił w poprzeczkę.

    O końcowym rezultacie zadecydowała kontra, którą przeprowadzili
    Belgowie w 77. minucie. Z dystansu strzelał rezerwowy Divock Origi,
    ale piłkę odbił jeszcze bramkarz Kim Seung-gyu. Doskoczył do niej
    Vertonghen i ustalił wynik spotkania na 1:0.

    Mecz Belgia - USA w 1/8 finału odbędzie się we wtorek w
    Salvadorze. Początek o 22.00.

    Korea Południowa - Belgia 0:1 (0:0)

    Bramki: 0:1 Jan Vertonghen (77).

    Żółta kartka - Korea Południowa: Hong Jeong-ho. Belgia: Mousa
    Dembele. Czerwona kartka - Belgia: Steven Defour (45).

    Sędzia: Benjamin Williams (Australia). Widzów 61 397.

    Korea Południowa: Kim Seung-gyu - Lee Yong, Yoon Suk-young, Kim
    Young-gwon, Hong Jeong-ho - Ki Sung-yueng, Han Kook-young (46.
    Lee Keun-ho), Lee Chung-yong, Son Heung-min (73. Ji Dong-won),
    Koo Ja-cheol - Kim Shin-wook (66. Kim Bo-kyung).

    Belgia: Thibaut Courtois - Jan Vertonghen, Daniel Van Buyten, Nicolas
    Lombaerts, Anthony Vanden Borre - Marouane Fellaini, Dries
    Mertens (60. Divock Origi), Kevin Mirallas (88. Eden Hazard), Mousa
    Dembele, Steven Defour - Adnan Januzaj (60. Nacer Chadli).
    Zdjęcie: Brazylia 2014: Korea Płd. - Belgia. Komplet zwycięstw \
    28 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014: USA - Niemcy. USA w 1/8 finału mimo porażki [RELACJA]
    Zespół USA przegrał z Niemcami 0:1 w meczu z Niemcami, ale
    awansował do 1/8 finału mistrzostw świata w Brazylii.

    Kibice i dziennikarze zajmujący się futbolem snuli przed spotkaniem
    USA z Niemcami teorie spiskowe: czy oba zespoły umówią się na
    remis, dzięki któremu awansowałyby z grupy G do 1/8 finału
    piłkarskich mistrzostw świata. Przy podziale punktów żadna z ekip
    nie musiałaby oglądać się na wynik drugiego spotkania pomiędzy
    Portugalią i Ghaną.

    W rozwianiu tych wątpliwości co do sportowej postawy Niemiec i
    USA nie pomaga fakt, że selekcjonerem Amerykanów jest... Niemiec
    Juergen Klinsmann.

    Początek spotkania zdawał się zaprzeczać przypuszczeniom o grę
    niezgodną z duchem fair play. Już w pierwszych 10 minutach zespół
    z Europy przeprowadził kilka groźnych akcji. W ósmej minucie, po
    dośrodkowaniu Lukasa Podolskiego (po raz pierwszy w wyjściowym
    składzie), o centymetry minął się z piłką Thomas Mueller.

    Chwilę później na prawej stronie pola karnego znalazł się Benedikt
    Hoewedes, ale jego strzał został zablokowany przez obrońców.

    Od tego momentu Amerykanie zaczęli grać pewniej i nie pozwalali
    rywalom na groźne ataki. Sami jednak w ofensywie byli bezsilni.
    Obiecujące akcje kończyły się prostymi błędami technicznymi, na
    przykład przy przyjęciu piłki.

    Zawodników tłumaczą jednak w pewnym stopniu panujące tego dnia
    warunki atmosferyczne - na długo przed pierwszym gwizdkiem
    sędziego w Recife zaczął padać ulewny deszcz, który utrzymywał się
    niemal przez cały czas trwania meczu. Temperatura sięgała 27
    stopni Celsjusza, więc zrobiło się parno. Wilgotność powietrza
    szacowano na 80 procent.

    Do przerwy gole nie padły, ale po zmianie stron zrobiło się ciekawiej.
    W 55. minucie główkował w stronę amerykańskiej bramki Hoewedes,
    ale dobrze interweniował Tim Howard. Jednak piłka trafiła pod nogi
    znajdującego się przed linią pola karnego Thomasa Muellera, który
    chytrym strzałem koło lewego słupka pokonał amerykańskiego
    bramkarza.

    To czwarta bramka napastnika Bayernu Monachium w turnieju. Dzięki
    temu zrównał się na prowadzeniu w klasyfikacji strzelców z
    Brazylijczykiem Neymarem oraz Argentyńczykiem Lionelem Messim.

    Chwilę po tym golu w drugim meczu zrobiło się 1:1, co oznaczało, że
    Ghana była o jedną bramkę od zepchnięcia Stanów Zjednoczonych na
    trzecie miejsce. Nie zmotywowało to jednak Amerykanów, którzy
    skupiali się przede wszystkim na rozbijaniu ataków rywali.

    Niemcy dominowali, ale w końcówce dwie dogodne okazje do
    wyrównania mieli reprezentanci USA. Najpierw strzał rezerwowego
    Alejandro Bedoi zablokowali obrońcy, a chwilę potem z najbliższej
    odległości główkował Clint Dempsey, ale posłał piłkę tuż obok
    spojenia słupka z poprzeczką.

    Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0 dla Niemców, którzy
    awansowali z pierwszego miejsca w grupie G.

    Amerykanie, pomimo porażki, również zagrają w 1/8 finału. Obie
    ekipy poznają rywali po wieczornych meczach grupy H.

    USA - Niemcy 0:1 (0:0)

    Bramka: 0:1 Thomas Mueller (55).

    Żółta kartka - USA: Omar Gonzalez, Kyle Beckerman. Niemcy:
    Benedikt Hoewedes.

    Sędzia: Rawszan Irmatow (Uzbekistan). Widzów 41 876.

    USA: Tim Howard - Fabian Johnson, Omar Gonzalez, Matt Besler,
    DaMarcus Beasley - Graham Zusi (84. DeAndre Yedlin), Kyle
    Beckerman, Michael Bradley, Jermaine Jones, Brad Davis (59.
    Alejandro Bedoya) - Clint Dempsey.

    Niemcy: Manuel Neuer - Jerome Boateng, Per Mertesacker, Mats
    Hummels, Benedikt Hoewedes - Mesut Oezil (89. Andre Schuerrle),
    Bastian Schweinsteiger (76. Mario Goetze), Philipp Lahm, Toni Kroos,
    Lukas Podolski (46. Miroslav Klose) - Thomas Mueller.
    Zdjęcie: Brazylia 2014: USA - Niemcy. USA w 1/8 finału mimo porażki [RELACJA]
    28 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014: Portugalia - Ghana. Ronaldo zabłyszczał na pożegnanie [RELACJA]
    Zwycięstwo Portugalii nad Ghaną 2:1 (1:0) okazało się
    niewystarczające dla ekipy Paulo Bento do awansu do 1/8 finału
    mistrzostw świata.

    Obaj trenerzy zdecydowali się na kilka zmian z składach. W obronie
    Portugalii pojawił się Pepe, który odcierpiał karę za czerwoną kartkę,
    a Paulo Bento pozwolił zadebiutować w turnieju pomocnikowi
    Rubenowi Amorimowi. Z kolei Ghańczycy zagrali bez usuniętych z
    kadry za niewłaściwe zachowanie Kevina-Prince'a Boatenga i Sulleya
    Muntariego, którzy wdali się w kłótnie ze szkoleniowcem i jednym z
    działaczy.

    Nadzieje na awans przedłużało obu zespołom tylko zwycięstwo i to
    pod warunkiem, że w rozgrywanym równocześnie spotkaniu USA -
    Niemcy nie będzie remisu.

    Zawodnicy obu drużyn od początku sprawiali wrażenie, że nie bardzo
    wierzą w powodzenie własnej misji. Szczególnie w ekipie z Afryki nie
    widać było pasji, którą zaskarbiła sobie sympatię kibiców, mimo
    braku zwycięstw w poprzednich pojedynkach.

    Na tle partnerów i rywali wyróżniał się tradycyjnie łakomy na gole
    Cristiano Ronaldo. Wybrany najlepszym piłkarzem globu w 2013 roku
    Portugalczyk \"szukał\" pierwszej bramki w brazylijskim mundialu.
    Próbował różnymi sposobami - nogą, głową, ze stałego fragmentu
    gry - ale długo bez powodzenia.

    W piątej minucie wydawało się, że powinien dośrodkowywać, ale
    spróbował sam pokonać ghańskiego bramkarza niemal spod linii
    bocznej i trafił w poprzeczkę. Chwilę później przymierzył z rzutu
    wolnego, ale Fatawu Dauda był na posterunku. Bramkarz Ghany
    spisał się jeszcze lepiej w 19. minucie, kiedy obronił główkę z pięciu
    metrów Ronaldo, który w barwach Realu Madryt takich sytuacji nie
    zwykł marnować.

    W sukurs Portugalczykom przyszedł w 30. minucie John Boye. Po
    dośrodkowaniu Miguela Veloso z lewej strony boiska obrońca ten
    interweniował tak niefortunnie, że skierował piłkę do własnej bramki.

    Po przerwie żwawiej zaatakowali Ghańczycy i na efekty nie musieli
    długo czekać. W 57. minucie Beto musiał wyciągnąć piłkę z siatki.
    Strzałem głową skierował ją tam Asamoah Gyan. To jego szóste
    trafienie w meczach MŚ, dzięki czemu został afrykańskim rekordzistą
    w tym względzie.

    Gol jakby dodał wiary i sił piłkarzom trenera Jamesa Kwesiego
    Appiaha. Równie ważna dla nich informacja nadeszła z Recife, gdzie
    Niemcy objęli prowadzenie w pojedynku z USA. To oznaczało, że
    druga bramka oznaczałaby awans Ghańczyków do 1/8 finału
    kosztem Amerykanów.

    Zespół z Czarnego Lądu z pasją zaatakował, ale w 80. minucie został
    skontrowany. W gola dla Portugalii spory wkład wnieśli obrońcy i
    bramkarz rywali, który w niegroźnej dość sytuacji niczym siatkarz
    wybił piłkę pod nogi Ronaldo. Ten z kilku metrów umieścił ją w siatce.
    Na listę strzelców wpisał się już w szóstym wielkim turnieju. To jego
    50. bramka w drużynie narodowej. Potem miał jeszcze dwie świetne
    okazje, by powiększyć dorobek.

    Nikłe zwycięstwo pozwoliło Portugalczykom tylko nieco poprawić
    sobie humory. Do awansu nie wystarczyło, gdyż mieli gorszy bilans
    bramek niż Amerykanie, na czym zaważyła w głównej mierze wysoka
    porażka (0:4) z Niemcami na inaugurację.

    Po meczu Portugalia - Ghana (2:1) powiedzieli:

    Paulo Bento (trener Portugalii): Nie wywiązaliśmy się z zadania i
    szybciej niż oczekiwaliśmy musimy wracać do domu. Jednak biorąc
    pod uwagę formę, jaką zaprezentowaliśmy we wszystkich trzech
    meczach, nie jest to wielka niespodzianka. Niemcy i Amerykanie grali
    lepiej, myślę, że awansowali zasłużenie. Na pewno wysoka porażka z
    Niemcami (0:4) na inaugurację, szybko stracone gole, przełożyły się
    na późniejszą dyspozycję zespołu.

    James Kwesi Appiah (trener Ghany): Jesteśmy smutni, bo
    odpadliśmy z turnieju, ale we wszystkich przegranych meczach
    pokazaliśmy się z niezłej strony. Dziś też stworzyliśmy sporo sytuacji
    do zdobycia kolejnych goli, ale ostatecznie minimalnie lepszy był
    przeciwnik. Jestem pewny, że nasza młoda drużyna będzie się
    rozwijać i grać coraz lepiej. Muntari i Boateng zostali usunięci z
    kadry tylko na czas mundialu, więc w przyszłości, o ile zasłużą na
    powołanie, mogą do niej wrócić.

    Grupa G: Portugalia - Ghana 2:1 (1:0).

    Bramki: 1:0 John Boye (30-samobójcza), 1:1 Asamoah Gyan (57-
    głową), 2:1 Cristiano Ronaldo (80).

    Żółta kartka - Portugalia: Joao Moutinho Ghana: Harrison Afful,
    Abdul Majeed Waris, Jordan Ayew.

    Sędzia: Nawaf Shukralla (Bahrajn). Widzów 67 540.

    Portugalia: Beto (89. Eduardo) - Joao Pereira (61. Varela Silvestre),
    Pepe, Bruno Alves, Miguel Veloso - William Carvalho, Joao Moutinho,
    Ruben Amorim - Nani, Eder (69. Vieirinha), Cristiano Ronaldo.

    Ghana: Fatau Dauda - Harrison Afful, John Boye, Jonathan Mensah -
    Kwadwo Asamoah, Christian Atsu, Emmanuel Agyemang-Badu,
    Andre Ayew (81. Wakaso Mubarak), Rabiu Mohammed (76. Afriyie
    Acquah) - Abdul Majeed Waris (71. Jordan Ayew), Asamoah Gyan.
    Zdjęcie: Brazylia 2014: Portugalia - Ghana. Ronaldo zabłyszczał na pożegnanie [RELACJA]
    28 czerwiec 2014
  • Francja odprowadziła Ekwador do domu.
    Nie było wielkich emocji na Maracanie. Francja grająca w mocno
    rezerwowym składzie zremisowała bezbramkowo z Ekwadorem i
    zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie E. Drużyna z Ameryki
    Południowej z czterema punktami pożegnała się z mundialem.

    Didier Deschamps zdecydował się dać odpocząć kilku swoim
    podstawowym zawodnikom. Na boisku pojawił się jednak między
    innymi Karim Benzema, który od początku mistrzostw czaruje bardzo
    dobrą formą.

    O pierwszej połowie kibice z pewnością chcieliby jak najszybciej
    zapomnieć. O takich widowiskach zwykło się mawiać jako o \"meczach
    walki\". Gra toczyła się w środku pola, a pierwsza dobra okazja
    strzelecka przyszła dopiero w 39. minucie, kiedy Enner Valencia
    głową zmusił do interwencji \"bezrobotnego\" Hugo Llorisa.

    Kilka minut po przerwie przyniosło więcej emocji niż cała pierwsza
    część spotkania. Tuż po wznowieniu gry po bardzo dobrej akcji
    Bacary'ego Sagny w doskonałej sytuacji znalazł się Antoine
    Griezmann, ale słaby strzał na słupek sparował intuicyjną
    interwencją Alexander Dominguez.

    Po chwili sytuacja Ekwadoru jeszcze mocniej się skomplikowała.
    Sędzia spotkania Noumandiez Doue z Wybrzeża Kości Słoniowej
    usunął z boiska Antonio Valencię. Powtórki wykazały, że czerwona
    kartka dla skrzydłowego Manchesteru United była mocno
    kontrowersyjna.

    Grająca w przewadze Francja podkręciła tempo i osiągnęła
    zdecydowaną przewagę, jednak nie potrafiła sytuacji zamienić na
    bramki. Dzielnie walczący Ekwador nie miał już argumentów, żeby
    zadać decydujący cios i mecz zakończył się podziałem punktów.

    W drugim spotkaniu grupy E Szwajcaria, zgodnie z planem, pokonała
    Honduras 3:0 po hat-tricku Xherdana Shaqiriego i to drużyny z
    Europy zagrają w 1/8 finału. Rywalem Francji będzie Nigeria,
    natomiast piłkarzy Ottmara Hitzfelda czeka arcytrudne starcie z
    Argentyną.
    26 czerwiec 2014
  • Hatr-trick na wagę awansu. Shaqiri bohaterem Szwajcarii
    Szwajcarzy zagrają w 1/8 finału mistrzostw świata. W ostatnim
    meczu fazy grupowej pokonali Honduras 3:0 (2:0), a wszystkie gole
    strzelił Xerdan Shaqiri. Ich kolejnym rywalem będzie Argentyna.

    Piłkarze Ottmara Hitzfelda od pierwszego gwizdka rzucili się na
    rywali i już w 6. minucie objęli prowadzenie – fantastycznym
    uderzeniem z dystansu popisał się Shaqiri. Od tego momentu cofnęli
    się na własną połowę i nastawili na kontrataki.

    Po jednym z nich – w 31. minucie – podwyższyli na 2:0. W roli
    głównej znów wystąpił Shaqiri, który z zimną krwią wykorzystał
    sytuację sam na sam.

    Honduras – Szwajcaria 0:2: drugi gol Shaqiriego
    Honduras – Szwajcaria 0:2: drugi gol Shaqiriego
    Honduranie straty musieli odrabiać bez Carlo Costly'ego. Strzelec
    jedynego w tych mistrzostwach gola dla drużyny Luisa Suareza i
    były zawodnik GKS Bełchatów w 40. minucie opuścił boisko z powodu
    kontuzji. Zastąpił go Jerry Palacios. Nie znalazł jednak, podobnie jak
    reszta jego drużyny, sposobu na pokonanie Diego Benaglio.

    Po raz trzeci na listę strzelców wpisał się natomiast Shaqiri. Hat-
    tricka skompletował w 71. minucie, po szybkiej kontrze i podaniu
    Zdjęcie: Hatr-trick na wagę awansu. Shaqiri bohaterem Szwajcarii
    26 czerwiec 2014
Terminarz
Grupa A
Data Miejsce Kraje
12.06.2014
São Paulo
Brazylia
  vs  
Chorwacja
13.06.2014
Natal
Meksyk
  vs  
Kamerun
17.06.2014
Fortaleza
Brazylia
  vs  
Meksyk
18.06.2014
Manaus
Kamerun
  vs  
Chorwacja
23.06.2014
Brasília
Kamerun
  vs  
Brazylia
23.06.2014
Recife
Chorwacja
  vs  
Meksyk
     
Grupa B
Data Miejsce Kraje
13.06.2014
Salvador
Hiszpania
  vs  
Holandia
13.06.2014
Cuiabá
Chile
  vs  
Australia
18.06.2014
Rio de Janeiro
Hiszpania
  vs  
Chile
18.06.2014
Porto Alegre
Australia
  vs  
Holandia
23.06.2014
Curitiba
Australia
  vs  
Hiszpania
23.06.2014
São Paulo
Holandia
  vs  
Chile
     
Grupa C
Data Miejsce Kraje
14.06.2014
Belo Horizonte
Kolumbia
  vs  
Grecja
14.06.2014
Recife
Wybrzeże Kości Słoniowej
  vs  
Japonia
19.06.2014
Brasília
Kolumbia
  vs  
Wybrzeże Kości Słoniowej
19.06.2014
Natal
Grecja
  vs  
Japonia
24.06.2014
Cuiabá
Kolumbia
  vs  
Japonia
24.06.2014
Fortaleza
Grecja
  vs  
Wybrzeże Kości Słoniowej
     
Grupa D
Data Miejsce Kraje
14.06.2014
Fortaleza
Urugwaj
  vs  
Kostaryka
14.06.2014
Manaus
Anglia
  vs  
Włochy
19.06.2014
São Paulo
Urugwaj
  vs  
Anglia
20.06.2014
Recife
Kostaryka
  vs  
Włochy
24.06.2014
Natal
Urugwaj
  vs  
Włochy
24.06.2014
Belo Horizonte
Kostaryka
  vs  
Anglia
     
Grupa E
Data Miejsce Kraje
15.06.2014
Brasília
Szwajcaria
  vs  
Ekwador
15.06.2014
Porto Alegre
Francja
  vs  
Honduras
20.06.2014
Salvador
Szwajcaria
  vs  
Francja
20.06.2014
Curitiba
Ekwador
  vs  
Honduras
25.06.2014
Manaus
Szwajcaria
  vs  
Honduras
25.06.2014
Rio de Janeiro
Ekwador
  vs  
Francja
     
Grupa F
Data Miejsce Kraje
15.06.2014
Rio de Janeiro
Argentyna
  vs  
Bośnia i Hercegowina
16.06.2014
Kurytyba
Iran
  vs  
Nigeria
21.06.2014
Belo Horizonte
Argentyna
  vs  
Iran
21.06.2014
Cuiabá
Bośnia i Hercegowina
  vs  
Nigeria
25.06.2014
Porto Alegre
Argentyna
  vs  
Nigeria
25.06.2014
Salvador
Bośnia i Hercegowina
  vs  
Iran
     
Grupa G
Data Miejsce Kraje
16.06.2014
Salvador
Niemcy
  vs  
Portugalia
16.06.2014
Natal
Ghana
  vs  
Stany Zjednoczone
21.06.2014
Fortaleza
Niemcy
  vs  
Ghana
22.06.2014
Manaus
Portugalia
  vs  
Stany Zjednoczone
26.06.2014
Recife
Niemcy
  vs  
Stany Zjednoczone
26.06.2014
Brasília
Portugalia
  vs  
Ghana
     
Grupa H
Data Miejsce Kraje
17.06.2014
Belo Horizonte
Belgia
  vs  
Algieria
17.06.2014
Cuiabá
Rosja
  vs  
Korea Południowa
22.06.2014
Rio de Janeiro
Belgia
  vs  
Rosja
22.06.2014
Porto Alegre
Algieria
  vs  
Korea Południowa
26.06.2014
São Paulo
Belgia
  vs  
Korea Południowa
26.06.2014
Kurytyba
Algieria
  vs  
Rosja
     
Transmisje meczy / wideo
  • EA SPORTS 2014 FIFA World Cup Gameplay Series - Game Mode
  • EA SPORTS 2014 FIFA World Cup - Gameplay Trailer
  • Skandal w Brazylii! Wielka bijatyka, a za pół roku mundial!
  • Oto Brazuca - oficjalna piłka mundialu 2014!
    Zobaczcie oficjalne wideo promujące nową piłkę mundialu 2014!
  • Brazylijczycy prezentują stroje na MŚ 2014
    W Rio de Janeiro odbyła się prezentacja strojów, w których brazylijscy piłkarze zagrają na mundialu. Przed kamerami wystąpił defensywny pomocnik VfL Wolfsburg, Luiz Gustavo. Producentem jest firma Nike, która spodziewa się, że w tym roku w Brazylii przekroczy miliard dolarów obrotów. Koszulka brazylijskiej reprezentacji jest najlepiej sprzedającą się na świecie w kolekcji amerykańskiego koncernu.
  • Mundial 2014: śmiertelny wypadek na budowie stadionu w Sao Paulo
  • Canal+ Sport
    Ten film przedstawia...
    Musicie go obejrzeć!!!
  • Do hymnu!
    Ten film przedstawia...
    Musicie go zobaczyć!
Uczestnicy Mistrzostw Świata
Uczestnicy Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2014 w Brazyli
Flaga Reprezentacja
Algieria
Ghana
Kamerun
Nigeria
Wybrzeże Kości Słoniowej
Australia
Japonia
Iran
Korea Południowa
Kostaryka
Honduras
Meksyk
Stany Zjednoczone
Argentyna
Brazylia
Chile
Ekwador
Kolumbia
Urugwaj
Anglia
Belgia
Bośnia i Hercegowina
Chorwacja
Francja
Grecja
Hiszpania
Holandia
Niemcy
Portugalia
Rosja
Szwajcaria
Włochy
 
Ranking FIFA
30 najlepszych reprezentacji narodowych
Poz. Reprezentacja Punkty Zmiana poz.
1
Hiszpania
1507
0
2
Niemcy
1318
0
3
Argentyna
1251
0
4
Kolumbia
1200
0
5
Portugalia
1172
0
6
Urugwaj
1132
0
7
Włochy
1120
0
8
Szwajcaria
1113
0
9
Holandia
1106
0
10
Brazylia
1102
0
11
Belgia
1098
0
12
Grecja
1055
0
13
Anglia
1041
0
14
Stany Zjednoczone
1019
0
15
Chile
1014
0
16
Chorwacja
971
0
17
Wybrzeże Kości Słoniowej
918
0
18
Ukraina
907
0
19
Francja
893
0
20
Meksyk
892
0
21
Bośnia i Hercegowina
886
0
22
Rosja
870
0
23
Ekwador
852
0
24
Ghana
849
0
25
Dania
831
0
26
Algieria
800
0
27
Szwecja
793
0
28
Czechy
766
0
29
Słowenia
762
0
30
Serbia
752
0
 
Stadiony
  • Stadiony Mundial 2014 (Brazylia)
    Zdjęcie: Stadiony Mundial 2014 (Brazylia)
    22 kwiecień 2014
  • Estadio das Dunas
    Zdjęcie: Estadio das Dunas
    Estadio das Dunas

    Pojemność: 42 086
    Kraj: Brazylia
    Miasto: Natal
    Kluby: América Futebol Clube, ABC Futebol Clube
    Inauguracja: 26.01.2014 (América FC - AD Confiança, 2-0)
    Czas budowy: 08.2011 - 01.2014
    Koszt: 423 mln R$
    Projekt: Populous, Grupo Stadia, Diegues e Cordeiro Arquitetos
    Wykonawca: OAS

    Pierwsze wizualizacje tego stadionu zostały przedstawione jeszcze w 2010 roku. Za koncepcję odpowiadała pracownia Populous, po której opracowanie szczegółowej dokumentacji przejęli brazylijscy architekci. Stadion o pociętej bryle wyróżnia się wyeksponowanymi klatkami schodowymi, prowadzącymi na trybuny.

    Wewnątrz zaplanowano dwupoziomowe trybuny wzdłuż boiska i jednopoziomowe za bramkami. Tylko na czas Mistrzostw Świata 2014 obiekt otrzymał tymczasowy drugi poziom na końcach, by przekroczyć minimalną pojemność FIFA. Na trybunach znalazło się miejsce na 40 lóż biznesowych, a pod konstrukcją hala na mniejsze imprezy, do 4 tys. gości.

    Wraz z ok. 2,6 tys. miejsc parkingowych stadion pochłonął w sumie ok. 423 mln R$ (545 mln zł). Miał zostać ukończony w grudniu 2013, ale ostatecznie odnotował niewielki poślizg i otwarcie doszło do skutku pod koniec stycznia 2014.

    21 kwiecień 2014
  • Arena Amazonia
    Zdjęcie: Arena Amazonia
    Arena Amazonia

    Pojemność: 42 374
    Kraj: Brazylia
    Miasto: Manaus
    Kluby -
    Inauguracja: 14.02.2014
    Pierwszy mecz : 09.03.2013 (Nacional - Remo, 2-2)
    Czas budowy: 12.07.2010 - 02.2014
    Koszt: 669,5 mln R$
    Projekt: GMP Architekten
    Wykonawca: Andrade Gutierrez
    Adres: Av. Constantino Nery, 4611-5201, Flores, Manaus, AM, Brazil

    Decyzja o budowie nowego stadionu w amazońskiej metropolii Manaus zapadła w 2009 roku, gdy miasto włączono do listy gospodarzy Mundialu 2014 jako jedyny ośrodek w głębi Brazylii. Lokalizacja pozostała bez zmian względem starego Estádio Vivaldo Lima, który do tego momentu pełnił rolę najważniejszego miejscowego stadionu.

    Pierwsze prace ruszyły jeszcze w 2010 roku, choć właściwa budowa rozpoczęła się kilka miesięcy później, w 2011. Nowy obiekt, nazwany roboczo Arena da Amazonia, miał być gotowy w połowie 2013. Niestety, budowa poważnie się przedłużyła i jeszcze w chwili otwarcia w lutym 2014 zaawansowanie prac wynosiło 97%. Nie udało się też dotrzymać pierwotnie założonego budżetu na poziomie 499 mln reali. Ostatecznie stadion pochłonął 669,5 milionów.

    Za koncepcję odpowiadała niemiecka pracownia GMP Architekten, której zespół postanowił nawiązać kształt stadionu do amazońskiego plecionego kosza. Stąd powstały z przecinających się stalowych belek wzór na elewacji. Co ciekawe, konstrukcja nośna dachu pełni nie tylko rolę estetyczną, stanowi też ciąg rynien do odprowadzania wody opadowej. Między stalową ramą rozpięto 252 segmenty membrany z włókna szklanego – im wyżej, tym mniejszych rozmiarów.

    Wewnątrz zaplanowano ok. 45,5 tys. miejsc, tylko czasowo pomniejszonych na czas Mundialu 2014 do ok. 42 tysięcy. Dwupoziomowe trybuny przybrały ciepłe żółto-pomarańczowe barwy, by kontynuować symbolikę amazońskiego kosza… wypełnionego owocami.
    21 kwiecień 2014
  • Arena Pernambuco
    Zdjęcie: Arena Pernambuco
    Arena Pernambuco

    Pojemność: 42 849
    Kraj: Brazylia
    Miasto: São Lourenço da Mata
    Kluby: Clube Náutico Capibaribe
    Inauguracja: 20.05.2013
    Pierwszy mecz: 22.05.2013 (Clube Náutico Capibaribe - Sporting Clube de Portugal)
    Czas budowy: 08.2010 - 06.2013
    Koszt: 532 mln R$
    Projekt: Fernandes Arquitetos Associados
    Wykonawca: Odebrecht

    Prace na zachodnich przedmieściach Recife ruszyły w sierpniu 2010 roku, a ich efektem ma być nie tylko ukończony rzutem na taśmę w maju 2013 stadion (niespełna dwa tygodnie przed Pucharem Konfederacji), ale zajmujące aż 240 hektarów nowe centrum usługowo-mieszkaniowe Cidade da Copa, które ma powstawać aż do 2024 roku.

    Budowa obiektu pochłonęła 532 mln R$ (850 mln zł). Dwupoziomowe trybuny są strome i bardzo zwarte, dzięki czemu bardzo skromny pod względem powierzchni dach i tak obejmuje większość widzów.

    Od strony estetycznej za obiekt odpowiadał zespół Daniela Fernandesa, któremu udało się osiągnąć ciekawy efekt wizualny. Z jednej strony obiekt kryją pneumatyczne poduszki EFTE, dodając mu lekkości i „miękkości”. Z drugiej w narożnikach znalazło się miejsce na masywne betonowe rampy dla kibiców wchodzących na trybuny. Ten ciekawy kontrast decyduje o oryginalności obiektu.

    Pod trybunami, poza bogatą infrastrukturą komercyjną, można znaleźć m.in. aż 800 miejsc parkingowych (i kolejnych 4720 wokół obiektu). Stadion jest również wyposażony w systemy efektywnego zarządzania odpadami, magazynowania wody deszczowej oraz pobierania energii słonecznej.
    21 kwiecień 2014
  • Estadio Beira-Rio
    Zdjęcie: Estadio Beira-Rio
    Estadio Beira-Rio

    Pojemność: 48 849
    Kraj: Brazylia
    Miasto: Pôrto Alegre
    Kluby:SC Internacional
    Projekt: Hype Studio
    Koszt: 330 mln R$
    Wykonawca: Andrade Gutierrez
    Adres: Avenida Padre Cacique 891, Porto Alegre, Rio Grande do Sul, 90180-240 Brasil

    W grudniu 2010 roku ruszyła przebudowa otwartego w 1969 roku stadionu na południu Porto Alegre. Na podstawie projektu Hype Studio obiekt otrzymał nowe dolne trybuny, przybliżające widzów do boiska. Na koronie stadionu i między poziomami powstały luksusowe loże. Do trybun dobudowano nowe zewnętrzne klatki schodowe, a całość przykrył dach z białej stali, złożony z 65 segmentów o kształcie liści.

    Prace pochłonęły ok. 330 mln R$ i zakończyły się w lutym 2014, cztery miesiące przed Mistrzostwami Świata. Duże opóźnienia spowodowane były brakiem finansowego modelu dla inwestycji realizowanej przede wszystkim prywatnie, przez Internacional.

    Na czas tej imprezy pojemność wyniosła 48,8 tys. widzów, jednak docelowo można ją podnieść tuż pod granicę 60 tysięcy.
    21 kwiecień 2014
  • Brazylia 2014
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    Stadion Estádio Nacional.

    Pojemność docelowa:76 232
    Aktualna pojemność: 0
    Kraj: Brazylia
    Miasto: Brasilia
    Kluby -
    Kategoria: Budowa skończona
    Turniej : Mundial 2014
    Czas budowy: 04.2010 - 2013
    Projekt : GMP Architekten
    8 grudzień 2013
  • Brazylia 2014
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    Stadion Arena Fonte Nova.

    Pojemność: 55 000
    Kraj: Brazylia
    Miasto: Salvador da Bahia
    Kluby: EC Bahia, EC Vitória
    Inauguracja: 05.04.2013
    Czas budowy: 09.2010 - 04.2013
    Koszt: 592 mln R$
    Projekt: Schulitz + Partner Architekten
    Wykonawca: OAS, Odebrecht



    W miejscu starego stadionu Fonte Nova (co znaczy „Nowe Źródło” i wiąże obiekt z pobliską laguną) w 2010 roku ruszyła budowa nowego stadionu. Podobnie jak poprzednik, otrzymał trybuny otwarte na lagunę i dające ciekawe wrażenia wizualne dzięki swym niebieskim barwom. Tym razem widownię podzielono jednak na trzy segmenty, mieszczące łącznie 55 tys. widzów.

    Zgodnie z pomysłem niemieckiej pracowni Schulitz Architektur i jej brazylijskich partnerów, obiekt otrzymał lekkie przekrycie z membrany, a otwartą przestrzeń między boiskiem a laguną wykorzystano jako miejsce do potencjalnego ustawienia sceny na czas koncertów.

    Projekt powstał w związku z organizacją Mistrzostw Świata 2014 i został ukończony jako pierwszy stadion tej imprezy budowany od podstaw, a trzeci wliczając przebudowy. Całkowity koszt inwestycji wyniósł 592 mln R$ (ok. 950 mln zł).

    Symbolicznej inauguracji dokonała 5 kwietnia 2013 prezydent Brazylii Dilma Rousseff, ale oficjalnym chrztem dla obiektu mają być derby „Ba-Vi” 7 kwietnia – mecz, z którego słynął poprzedni stadion w tym miejscu.
    8 grudzień 2013
  • Brazylia 2014
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    Stadion Estádio Mineirão.

    Pojemność: 62 160
    Kraj: Brazylia
    Miasto: Belo Horizonte
    Kluby: EC Cruzeiro, Club Atletico Mineiro
    Czas budowy: 1959 - 1965
    Renowacje: 2003, 2010 - 2013
    Koszt: 10 mln $ (1965), 695 mln R$ (2012)
    Projekt: Eduardo Mender Guimarãe



    Projekt stadionu pojawił się w 1959 roku, choć stworzenie wielkiego, reprezentacyjnego stadionu w stanie Minas Gerais planowano już od lat 1940. Wszystkie lokalne kluby miały co prawda własne stadiony, ale te były zbyt małe na najważniejsze mecze. Przy okazji Mundialu 1950 powstał co prawda Independencia w centrum miasta, jednak z pojemnością 30 tys. widzów też szybko okazał się zbyt skromny.

    Dlatego po wielu analizach i próbach, w 1960 roku ostatecznie ruszyły prace nad budową nowego, wielkiego stadionu. Przez długie pięć lat konstruktorzy zmagali się a to z brakiem środków, a to z wyzwaniami technologicznymi. Ostatecznie stadion po otwarciu był jednym z najwspanialszych na świecie, czerpiąc m.in. z Maracany czy stadionu narodowego Japonii. W projekcie wzięło udział łącznie ok. 5 tys. ludzi.

    Przez kolejne dekady kształt obiektu nie zmieniał się, a jego trybuny stanowiły centrum życia sportowego nie tylko w rozgrywkach stanowych czy krajowych, ale nawet międzynarodowych – uwzględniając mecze Brazylii lub klubów w pucharach. Dwa największe kluby, Cruzeiro oraz Atletico Mineiro, do 2010 roku zdołały rozegrać tu po tysiąc meczów i zgromadzić po 20 milionów widzów – nie licząc nawet derbów między nimi! Ale i inne kluby grały tu jako gospodarze, by wymienić tylko trzeci miejski zespół – Amerikę.

    W czerwcu 2010 obiekt zamknięto na czas wielkiej przebudowy, przed Mundialem 2014. Ze względu na jego historyczne i architektoniczne znaczenie, zapadła decyzja o pozostawieniu ogromnej, betonowej skorupy i pracach wewnątrz obiektu. Istniejący dach jedynie przedłużono, a dolny poziom trybun został zbudowany od podstaw, przybliżając widzów do boiska. Pierwszy mecz po tych pracach odbył się w lutym 2013.
    8 grudzień 2013
  • Zdjęcie: Brazylia 2014
    Stadion Estádio Castelão.

    Pojemność: 64 846
    Kraj: Brazylia
    Miasto: Fortaleza
    Kluby: Fortaleza EC, Ceará SC, Ferroviário AC
    Czas budowy: 1968-1973
    Renowacje: 2002, 2011-2013

    Wyposażenie:
    30 boksów dla VIP-ów
    32 kasy biletowe
    46 elektroniczne bramki
    28 toalety
    10 stanowiska radiowe
    06 stanowiska telewizyjne
    18 barów
    02 restauracje
    01 sala konferencyjna na 131 osób
    04 windy

    Był największą areną piłkarską północnego wschodu i czwartą co do wielkości w całej Brazylii. Przez lata odbywały się tu największe wydarzenia, wliczając ogromne koncerty czy wizytę papieża Jana Pawła II. Przede wszystkim jednak stadion służył trzem miejscowym klubom: Ceará, Ferroviário i Fortaleza EC.

    W 2002 roku przeszedł kompletną przebudowę, stając się jednym z najnowocześniejszych stadionów w całej Ameryce Łacińskiej. Dwupoziomowe trybuny mieściły wówczas ok. 60 tys. widzów.

    W związku z wyborem Brazylii jako organizatora Mistrzostw Świata 2014 powstał plan kolejnych zmian. Tym razem zachowano górny poziom trybun, pod którym powstały nowe sektory. Jedynie trybuna główna powstała w całości od podstaw, zapewniając zaplecze biurowo-biznesowe. Pojemność wzrosła, a nowy dach pokrył wszystkie miejsca na widowni. Prace trwały w latach 2011-2013.
    8 grudzień 2013
  • Brazylia 2014
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    Stadion Maracanã.

    Pojemność: 78 838
    Kraj: Brazylia
    Miasto: Rio de Janeiro
    Kluby: CR Flamengo, Botafogo FR, Fluminense FC, CR Vasco da Gama
    Czas budowy: 2010 - 28.05.2013
    Koszt: 500 mln $
    Projekt: EMOP
    Wykonawca: Odebrecht



    Pod koniec 2010 roku ruszyła gruntowna przebudowa stadionu. Z uwagi na wartość historyczną władze chciały pozostawić jak najwięcej ze starego obiektu. Pierwotnie miały zniknąć jedynie dolne trybuny, które zostałyby wymienione na nowe bliżej boiska, a żelbetowy dach miał zostać poszerzony o membranę wewnątrz. Jednak w trakcie prac okazało się, że cały dach trzeba usunąć z uwagi na jego ograniczoną wytrzymałość, a i wewnątrz usunięto więcej elementów niż zakładał plan.

    Prace wzbudziły bardzo wiele kontrowersji, ponieważ ocalono elementy o ograniczonym znaczeniu – stadion był wpisany na listę narodowego dziedzictwa, ale nie za architekturę, a za rolę w kulturze. Tymczasem wraz z modernizacją usunięto z obiektu muzeum autochtonicznej ludności indiańskiej, a obiekt został skomercjalizowany i sprywatyzowany, wywołując protesty.

    Prace zlecone przed Mistrzostwami Świata 2014 zostały wykonane ogromnym kosztem prawie 500 mln $, a do tego z bardzo poważnym opóźnieniem.
    8 grudzień 2013
Kibice
  • Brazylia 2014
    Ekwador
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Chile
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Kolumbia
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Honduras
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Kostaryka
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    USA
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Kamerun
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Nigeria
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Wybrzeże Kości Śłoniowej
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Australia
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Japonia
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Korea Poludniowa
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Iran
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    Iran
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    19 czerwiec 2014
  • Brazylia 2014
    algeria
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    4 maj 2014
  • Brazylia 2014
    ghana kibice
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    4 maj 2014
  • Brazylia 2014
    Kibice Chorwacji
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    7 grudzień 2013
  • Brazylia 2014
    Kibice Grecji
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    7 grudzień 2013
  • Brazylia 2014
    Kibice Francji
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    7 grudzień 2013
  • Brazylia 2014
    Kibice Argentyny
    Zdjęcie: Brazylia 2014
    7 grudzień 2013
Linki
  • Sklep - wszystkie flagi świata
    Jedyna hurtownia w Polsce posiadająca na stanie magazynowym 99% wszystkich flag Świata. Realizujemy zamówienia hurtowe jak i detaliczne.
  • Google+ Flagi Państw
    Na Google+ również możecie nas dodać do kręgu znajomych. Bądź na bieżąco!!!
  • Hurtownia Flag - facebook
    Możecie też dodać nas do znajomych na facebooku.
  • Fanpage Flagi-shop Hurtownia Flag
    Polub naszą stronę na fanpage Flagi-shop Hurtownia Flag. Bieżące informacje o nowościach, promocjach, wyprzedażach, ciekawostkach itp.
  • Witamy na blogu Flagi Państw Świata
    Jesteśmy największą i najlepiej zaopatrzoną hurtownią flag w Polsce. W naszej ofercie znajdziesz flagi na jachty, samochodowe, na biurko, na maszty oraz naszywki, przypinki i różne artykuły propagandowe. Towar od wielu lat sprzedawany na rynku niemieckim i holenderskim.
  • Flagi Polski w jednym miejscu
    Serwis będący swego rodzaju encyklopedią flag Polskich województw, powiatów, gmin i ważniejszych miast. Wpisy zostały podzielone na województwa, powiaty i gminy. Szczególnie zachęcamy, do przejrzenia kategorii z Ważniejszymi miastami i z flagami historycznymi.
  • Producent flag reklamowych
    Producent flag z własnym logo, firmowych, reklamowych. Różne rozmiary. Maszty flagowe, uchwyty fasadowe oraz stojaki gabinetowe do flag.
  • Hurtownia Flag
    Wszystkie flagi świata dostępne w niskiej cenie. Szybka realizacja.
  • Brazylia 2014 na Facebooku!!!
    Jeśli chcesz być na bieżąco to polub nasz fanpage!
  • Hurtownia Flag - Rumia
    Hurtownia Flag w Rumi...
Kontakt
    • Hurtownia FlagRumia
      E-mail:shop@flagi-hurtownia.pl
      FAX:58 572-61-35 (do godz.17.00)
      Telefon:58 572-61-35 (do godz.17.00)
      GSM:515 776 858
      Ulica:Krzywe Koło 34
      Kod pocztowy:84-230
      Godziny działania sklepu 24h 7 dni w tygodniu. Kontakt telefoniczny od Poniedziałku do Piątku w godzinach 9:00-17:00
 

Emendus Team - Websites